valle du marcadau

Pireneje dla leniwych. Część pierwsza: Vallée du Marcadau

Mam problem z podejmowaniem decyzji, ale tym razem przeszłam samą siebie. Ludzie planują ze szczegółami tatrzańskie czy beskidzkie wycieczki kilka miesięcy przed urlopem,  tymczasem ja, jeszcze siedząc w autobusie jadącym do górskiego kurortu Cauterets nie byłam pewna, gdzie tego dnia pójdę i gdzie będę nocowała. Po raz pierwszy nie miałam zabukowanego żadnego noclegu, za to na plecach targałam cały biwakowy ekwipunek. Jednym słowem – wolność!

Dolina Marcadau “jest spokojną oazą światła i spokoju”. Tak przynajmniej można przeczytać w przewodniku. Paradoksalnie, ten opis wcale mnie nie zachęcił, przeciwnie – powiało nudą. Zielona i sielankowa dolina nie była w moich (mglistych) planach. Kiedy jednak jechałam do Cauterets umęczona stresującymi tygodniami w pracy, po nieprzespanej nocy na Balicach i z bolącą nogą stwierdziłam, że pójdę po najmniejszej linii oporu. Miałam wizję, że do schroniska Wallon ( które nota bene też nie miało najlepszych opinii) idzie się po płaskim, jak do Chochołowskiej. Odrobinę się pomyliłam.

Pireneje Refuge Wallon szlak trekking
„oaza światła i spokoju”

Kiedy spojrzymy na mapę ( geoportail/IGN – LINK) od razu widać, że większość szlaków w rejonie Cauterets nie zaczyna się w samym miasteczku, tylko w miejscu zwanym Pont de Espagne. Można oczywiście dotrzeć tam piechotą, ale moim zdaniem byłaby to zbędna strata czasu i energii. Dlatego za 7,50 € kupuję ważny siedem dni bilet w obie strony (ROZKŁAD), pakuję się do autobusu i wyruszam na spotkanie przygody.

Marcadau Gaube szlaki Pireneje
mapa rejonu
Pireneje szlaki Marcadau Wallon
zaczyna się lajtowo

Jak zwykle mam stracha – boję się czy dam radę targać 15-sto kg plecak ( mniej nie dało się zapakować), nocnych schizów pod namiotem, a przede wszystkim – szalejących w Pirenejach burz. Wydaje mi się, że strach jest nieodłącznym elementem moich wycieczek – paradoksalnie pomaga mi się zresetować. Kiedy tylko wysiadam w Pont d’Espange Polska i związane z nią problemy zostają gdzieś daleko, od razu zapominam, że istnieje jakaś inna rzeczywistość, projekty, meetingi i tym podobne pierdoły. Liczy się tylko to, żeby gdzieś dojść, rozbić namiot przed nocą i żeby nie strzelił we mnie piorun. To się nazywa prawdziwy relaks!

Vallee du Marcadau
Vallee du Marcadau

„Czy ja gdziekolwiek dojdę z tym plecakiem?” – to pytanie kołacze mi pod czaszką podczas pierwszego popołudnia w Pirenejach. Wybieram najprostszy szlak – przez pierwszą godzinę idzie się po płaskim asfaltówką. Wypisz wymaluj droga do Moka. Z jedną różnicą – pomimo weekendu brak delikwentów z browarami i muzyką łupiącą z telefonów. Jest ciepłe,słoneczne, sielankowe jesienne popołudnie. Idealnie, żeby wlec się jak żółw, powłócząc nogą, która pobolewa mnie przy każdym kroku (!) Ani chybi naciągnęłam jakieś ścięgno podczas układania się do snu na lotnisku.

Pireneje, szlaki, Refuge Wallon, dolina Marcadau
prawie jak asfalt do Moka

Jeśli ktoś naprawdę nie ma siły, może zakotwiczyć w schronisku Chalet Du Clot, do którego dochodzi się po 15-20 minutach od opuszczenia parkingu. Jestem umęczona podróżą i niespaniem dlatego przemyka mi przez głowę myśl, żeby tu zostać  a resztę dnia spędzić leżąc nad rzeką. Duszę jednak tą myśl w zarodku, bo pogoda jest niepewna, nocowanie wyżej w górach to szansa, żeby jutro rano zrobić jakąś fajną wycieczkę, zanim pojawią się popołudniowe burze. Wlokę się więc asfaltem i z zachwytem rozglądam się wokół siebie. Nie cierpię słowa „urokliwy”, zwłaszcza, kiedy jest nadużywane na blogach, ale żadne inne nie opisuje lepiej tego miejsca. Vallée du Marcadau to po prostu UROKLIWA dolina 😉 Co się kryje za tym słowem – oceńcie sami na podstawie zdjęć.

Niestety, spacerek po płaskim nie może trwać w nieskończoność, przecież muszę jakoś zdobyć wysokość – po godzinie asfaltówka zamienia się w szutrową drogę biegnącą w górę przez las, można też iść stromym skrótem (zmuszam się i oczywiście zdycham pod ciężarem plecaka). Męka stromego podejścia nie trwa długo i po jakimś czasie dochodzę do mostu i doliny, gdzie beztrosko pasą się krowy. Krajobraz bukoliczny, można by rzec 😉

Marcadau Pireneje Wallon szlak
a tamtędy można przez Hiszpanię przejść do schroniska Oluettes de Gaube

Ścieżka się wypłaszcza, tu gdzieś musi być schronisko ! O święta naiwności – nie mija dziesięć minut kiedy zaczyna się kolejne podejście. I tak już do końca – szlak wznosi się coraz bardziej ponad rzeką.  Po pewnym czasie ścieżka zamienia się w skaliste podłoże, które muszą być bardzo nieprzyjemne podczas deszczu. Wreszcie wchodzę w kolejne piętro doliny otoczonej szczytami o fantazyjnych kształtach i wiem, że gdzieś pomiędzy nimi znajduje się przejście do Hiszpanii, a ja jestem na miejscu. Skąd wiedziałam? Myślę, że godziny analizowania map przed snem robią swoje 😉

Refuge Wallon Pireneje szlak
rzekomo niezbyt przyjemne schronisko

Refuge Wallon (LINK do strony schroniska) to miłe zaskoczenie – w przewodniku Keva Reynoldsa czytamy, że jest zawsze zatłoczone, a i Katarzyna Nizinkiewicz nie wypowiada  się o nim zbyt pochlebnie. Spodziewałam się tłumów jak w Piątce albo w Moku, tymczasem przy stolikach na zewnątrz siedzi zaledwie kilka osób. Siadam i ja, zalewam pierwszego liofa i popijam piwem wygrzewając się w ostatnich promieniach wrześniowego słońca. Więcej mi dziś do szczęścia nie trzeba.

schronisko Wallon Pireneje
każdy ma takie all inclusive, na jakie zasłużył
Refuge Wallon Pireneje Marcadau
tłumów nie zarejestrowałam

Nie mogę tak chilloutować w nieskończoność, bo muszę przecież zająć dobre miejsce na mój mały przenośny dom (żeby było jasne, o miejsce nie trzeba się bić, ja po prostu jestem wybredna). Około 100 metrów od schroniska znajduje się teren, gdzie można rozbić namiot (choć podejrzewam, że nikt by się nie przyczepił, gdyby po cichutku namiot rozbić gdzie indziej). Niepomna porad Mateusza Waligóry, których udziela w książce TREK, mojej Biblii,  rozbijam się nad potokiem. Przepięknie, za to w nocy zimno i wilgotno.

Pireneje namiot biwak Wallon Marcadau
„aire de bivouac”

Obok kilka innych namiotów. Jak wiecie, nie przepadam za towarzystwem ludzi w górach, ale tym razem ich obecność sprawia, że nie przeraża mnie ciemność. Może poza jednym momentem, kiedy wracając z wodą ze schroniska, gaszę na chwilę czołówkę  i nagle ogarnia mnie tak nieprzenikniona noc, że trafienie do namiotu wydaje się niemożliwe. Dochodzi do mnie, jak mały i bezradny jest człowiek w wysokich górach. Owinięta w śpiwór po czubek nosa zasypiam spokojnie, nie mogąc uwierzyć, że  rano byłam w głośnym, zatłoczonym Krakowie, teraz, kilkanaście godzin później – spełniam marzenie o biwakowaniu w Pirenejach, a do snu kołysze mnie szum potoka.

Wallon Marcadau szlaki biwak Pireneje
od zmierzchu….

Bez problemu zrywam się przed świtem i z namiotu oglądam, jak pierwsze promienie słońca liżą szczyty wyznaczające francusko-hiszpańską granicę. Czuję, że niezależnie od tego, gdzie dojdę i ile kilometrów przejdę, to będą piękne wakacje. Bez planu, bez ciśnienia i bez pośpiechu.

Pireneje, namiot, biwak, biwakowanie na dziko Pireneje, Marcadau, Wallon
…do świtu
Refuge Wallon, Pireneje, Marcadau, szlak, schronisko
zastanawiam się, gdzie iść

Po śniadaniu budzi się we mnie ułańska fantazja i kusi mnie, żeby przejść przez wysoką przełęcz na hiszpańską stronę, do schroniska Respumoso. Szybko jednak schodzę na ziemię – kondycję mam pod psem i zbyt ciężki plecak, poza tym – z Hiszpanii nie będzie można łatwo wrócić do miejsc, które chciałabym odwiedzić podczas tego wyjazdu. Zamiast tego zostawiam w schronisku niepotrzebne rzeczy spakowane w worek na śmieci (modląc się, żeby przypadkiem nikt go nie wyrzucił) i wybieram się na spacer po okolicy.

Wallon, Marcadau, szlaki, kaplica, Pireneje
nawet kaplicę tam mają ;-)

Patrzę, gdzie wstało słońce i dedukuję, z której strony będzie świecić, bo, wiadomo, chciałabym zrobić jakieś fajne zdjęcia. Jak się okazuje, dedukuję błędnie 😉 Słońce „przechodzi” na południe i będzie mi świecić prosto w obiektyw znad granicznej grani. Lac Nère wydaje się idealnym, lajtowym celem na poranną wycieczkę. Teoretycznie lajtowym, bo niestety brakuje mi energii. Jak zwykle podczas pierwszych dni wakacji jestem oszołomiona wolnością i tym, że zamiast betonowych biurowców otacza mnie mur granitowych szczytów.

Lec Nere Marcadau Pireneje szlak trekking
za tym granitowym murem jest moja ukochana Hiszpania
Lac Nere, Marcadau, szlak, Pireneje, schronisko Wallon
piękny poniedziałek :)

Do ukrytego wśród skał jeziorka Nère docieram po dwóch godzinach (czyli jestem pół godziny do tyłu w stosunku do czasu podanego na szlakowskazie). Szału nie ma, być może kolejne jeziorka są ciekawsze (Circuit des Lacs to klasyczna wycieczka w dolinie Marcadau, zabierająca ok. 6-8 h, fajny filmik TU). Czuję się dziwnie słabo, dlatego siadam na skalistym brzegu, jem drugie śniadanie i zaczynam schodzić.

Lac Nère, Pireneje, dolina Marcadau, szlak
szału nie ma

Z tej perspektywy doskonale widać, jak głęboka jest ta sielankowa dolina, otoczona „prawie- trzytysięcznikami”. A pomyśleć, że wydawała mi się nudnym i niezbyt ciekawym miejscem (!). Niestety, o tej porze nie ma szans na dobre zdjęcia, myślę, że zdecydowanie lepiej wybrać się tam na spacer po południu. Może kiedyś jeszcze będzie okazja.

Wallon Marcadau schronisko szlaki, Lac Nere Pireneje
zejście do schroniska
Lac Nere Pireneje szlak Marcadau
niby spacerek, ale 500 m podejścia jest ;-)  https://opentopomap.org

Z rześkiego poranka robi się upalny dzień, a słońce konkretnie przygrzewa mi na głowę, kiedy schodzę do schroniska. Tam przeżywam szok – rano nie było dosłownie nikogo, teraz kłębią się dzikie tłumy – tzn. jakieś 20 osób 😉, wyglądających jakby przyszli tu po prostu na spacer z Pont d’ Espagne. Oddycham z ulgą, widząc, że mój ekwipunek czeka tam, gdzie go rano zostawiłam i wyruszam w drogę powrotną. Prognozy pogody są byle jakie, a ja jestem człowiekiem bojaźliwym i chcę być jak najniżej, kiedy przyjdzie burza.

Refuge Wallon szlak Pireneje trekking
sielaneczka

Schodzę powoli do schroniska Clot, cały czas z niepokojem zerkając na chmury, które zaczynają kłębić się na niebie. Przy rozwidleniu szlaków, tym razem, zamiast asfaltówki wybieram szeroką ścieżkę biegnąca po drugiej stronie potoka (i tą opcję zdecydowanie polecam). Jest naprawdę ślicznie i sielankowo, inaczej nie da się tego określić.

Marcadau Wallon szlaki Pireneje
tłumów nie ma
Refuge Wallon Pireneje szlak
zejście do cywilizacji, https://opentopomap.org

Po 1,5 h docieram do Chalet du Clot ( LINK do strony). Koło schroniska można za free rozbić namiot, ale podobno dopiero około 19, dlatego dla zabicia czasu siadam z piwem przy stoliku na zewnątrz. Wystawiam twarz do ciepłego, wrześniowego słońca i rozkoszuję się tym, że nic nie muszę. Przynajmniej przez kolejne 10 dni.

Chalet du Clot szlak Pireneje Marcadau trekking
Chalet du Clot – polecam!

Choć jestem na szlaku dopiero jeden dzień już tęsknię do prysznica i innych zdobyczy cywilizacji (nie wiem jeszcze, że w Himalajach z higieną będę na bakier przez wiele dni 😉 ), dlatego decyduję się wysupłać 25 € na tzw. formule bivouac (prysznic, kolacja, śniadanie).  Biorąc pod uwagę francuskie ceny – super deal! Zwłaszcza, że kolacja wygląda następująco :  a) zupa typu kapuśniak z kawałkami mięsa b) gulasz z makaronem c) pyszny lokalny ser d) deser. Rzucam się na to wszystko, jakbym nie jadła z tydzień 😉 Do tego biorę najmniejszą, pół litrową karafkę wina (przecież nie opłaca się kupować jednego kieliszka, a we Francji – wręcz wstyd 😉). Kolację do dziś wspominam z rozrzewnieniem, co nie zmienia faktu, że przesadzili – tak się objadłam, że ledwo wstałam od stołu 😉.

Chalet du Clot biwak Pireneje
takie niebo nie zwiastuje spokojnej nocy

Zamiast jednak w spokoju i błogości trawić francuskie specjały, znów nerwowo spoglądam w niebo obawiając się nocnych burz. Na ścianki tropiku padają pierwsze krople deszczu, a ja wychodzę z namiotu i z przerażeniem obserwuję, co się dzieje. Gdzieś w wysokich górach, ponad granicą francusko- hiszpańską, pioruny walą co kilka sekund, a błyskawice wyglądają jak stroboskopy na dyskotece. Ogarnia mnie strach, nerwowo poprawiam linki od namiotu myśląc, że jeśli ta burza przyjdzie nad płaskowyż Clot to mój chiński namiot zostanie zmieciony z powierzchni ziemi. Wydaje mi się, że z nerwów nie zasnę, ale wtedy myślę sobie, że zrobiłam tyle, ile mogłam – „umocniłam” namiot; poza tym nic ode mnie nie zależy. Strach, stres, kręcenie filmów w głowie – nie ma żadnego wpływu na to, czy burza przyjdzie czy nie. To pomaga.


Rano namiot jest mokry, ale świeci słońce i po strachu nie ma śladu. Spotkane w schronisku Niemki mówią, że jestem hardcorem, skoro spałam w namiocie podczas nocnej nawałnicy. Nic nie słyszałam, czy to możliwe, żebym przespała burzę? Grunt, że namiocik przetrwał, a ja miałam kolejną okazję ćwiczyć odwagę 😉 Zaczyna się kolejny dzień w Pirenejach, a ja tradycyjnie już nie wiem, co ze sobą zrobić. O tym – w następnym odcinku.

Ps. Na koniec pozdrawiam Michała, z którym podróżowałam z Krakowa do Cauterets, a potem każdy poszedł własną ścieżką. Może jeszcze kiedyś się spotkamy na pirenejskim szlaku ;-)

 

 

 

 

 

 

 

4 uwagi do wpisu “Pireneje dla leniwych. Część pierwsza: Vallée du Marcadau

  1. Gratuluję odwagi i chęci wysiłku. Kocham czytać takie relacje o wycieczkach górskich. Świetna sprawa. Może też się kiedyś skuszę ale najpierw muszę zadbać o kondycję. Pozdrawiam serdecznie!!!

    Polubienie

  2. Cudowna fotorelacja! Z lekką zazdrością zerkam na zdjęcia z miejsca, które mogę określić rajem. U mnie z kondycją też mogłoby być trochę lepiej, o czym przekonałam się już nieraz, ale te górskie widoki mają taką magię, że człowiek szybko zapomina o wszelkich „mękach” :)

    Polubione przez 1 osoba

Odpowiedz na SlodkimSzlakiem Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.