La Graciosa.Poradnik : jak się zniszczyć na wyspie relaksu


W sześć godzin dookoła wyspy.

Koniec szlaku.Stoję na skraju klifu. Patrzę w dół – pode mną rumowisko skał i głazów, o które rozbijają się fale.Po lewej stronie ściana żółtego wulkanu ostro spada do morza;po prawej…..ocean. Ręce mi opadają – od ponad pięciu godzin idę wokół wyspy, często na przełaj,prawie non stop pod wiatr; w drodze na upragnioną plażę. Na myśl,że mam wracać tą samą drogą chce mi się płakać.Nie wspominając,że prawdopodobnie nie zdążę na prom powrotny. Czytaj dalej „La Graciosa.Poradnik : jak się zniszczyć na wyspie relaksu”

OSTERWA czyli co wyszło z ambitnych planów


Dzień trzeci. Ułamek Magistrali,Osterwa i..tyle.

Wstałam rano czując wszystkie mięśnie,zjadłam śniadanie( w tym podwójną kawę,z automatu ale przepyszna!)  i udało mi się zdążyć na pierwszą kolejkę w dół ( 8.30) a potem złapać pociąg do stacji Strbskie Pleso. Elektrickę polecam – nowe, ładne wagony bez przedziałów;czysto,tanio i szybko.

Do Strbskiego Plesa jedzie się jakąś godzinę;nie nudziłam się ani chwili, kolejka jedzie wzdłuż Tatr i za oknem cały czas przesuwają się strzelające pod niebo szczyty. Doskonale widać, jak dużą powierzchnię zajmują góry, usiłuję rozpoznać Gerlach i trasę mojego powrotu do hotelu. Plan jest taki: Strbskie Pleso-Popradzke Pleso – Osterwa i powrót Magistralą do Hrebienoka. Trasa dla emerytów. ( Nie obrażając emerytów) Co wyszło z mojego planu? To się dopiero okaże….


Czytaj dalej „OSTERWA czyli co wyszło z ambitnych planów”