Możliwość przyklejania wpisów

Pireneje for dummies. Jak zorganizować trekking – informacje praktyczne

Bardzo łatwo kupić bilet w Pireneje – kilka kliknięć i rezerwacja ląduje na mailu. Schody zaczynają się, kiedy człowiek próbuje wyjazd i trekking zaplanować ( o moich obawach związanych z wyjazdem przeczytacie TU). Nie ma co ukrywać – ludzie nie jeżdżą masowo w Pireneje, a jeśli nawet  ktoś był – to o tym nie pisze, zdecydowanie nie jest to „top destynacja” polskich blogerów. Czytaj dalej „Pireneje for dummies. Jak zorganizować trekking – informacje praktyczne”

Col des Moines Pireneje Możliwość przyklejania wpisów

Bonjour Pic du Midi d’Ossau! Trekking w Pirenejach cz.1

Czerwcowy wieczór, 2,5 tysiąca kilometrów od domu. Małe klimatyczne schronisko nad jeziorem, w którego tafli odbija się przepiękny samotny szczyt. Siedzę przy kolacji z Francuzami i jako jedyny obcokrajowiec czuję się „nieco” wyobcowana, jak dziecko na imprezie dla dorosłych, ludzie rozmawiają między sobą, a ja siedzę jak ten alien i gapię się w talerz. Wreszcie ktoś, lituje się nade mną i usiłując zagaić : „Wiesz, że to najlepsze miejsce w Pirenejach, jak tu trafiłaś?” – pyta „Cóż, znalazłam ten obrazek w internetach i przyjechałam ;-)” – odpowiadam. Czytaj dalej „Bonjour Pic du Midi d’Ossau! Trekking w Pirenejach cz.1”

Trzydniowiański Wierch szlak wiosna Możliwość przyklejania wpisów

Tatry Zachodnie da się lubić! Wiosenne spacery i wyrypy

Kiedy szczęśliwie skończyłam projekt „12 miesięcy w Tatrach” jakoś zabrakło motywacji, żeby jeździć tam non stop. Styczeń, dwa lajtowe wypady w lutym, potem długo, długo nic. Nie tęskniłam, może trochę przedawkowałam Tatry w 2016. Dodatkowo tuż przed majówką walnęło śniegiem i wyskoczyła lawinowa czwórka. Perspektywa wędrówek w letnich warunkach niebezpiecznie się oddaliła. Za to nieubłaganie zaczął się zbliżać wyjazd w Pireneje, dlatego nie było wyjścia – stwierdziłam, że w maju muszę wreszcie ruszyć na szlak i podreperować kondycję. Czytaj dalej „Tatry Zachodnie da się lubić! Wiosenne spacery i wyrypy”

Możliwość przyklejania wpisów

Powrót w góry Anaga. Taganana-Afur-Tamadite-Taganana

Jeśli w biegu przegryzasz powerade’a batonem energtycznym, to wiedz, że coś się dzieje. A mianowicie – planowany lajtowy spacerek zamienił się w szaleńczy bieg i walkę z czasem. Dzień po wejściu na Teide musiałam się rano przemieścić z Puerto de la Cruz do Santa Cruz, cudem zdążyłam na autobus w góry i wylądowałam w wiosce Taganana dopiero o 11.30. To skandaliczna pora na wyjście na szlak, dlatego stwierdziłam, że zrobię jakąś krótką trasę. To miał być dzień odpoczynku. Skończyło się jak zwykle.  Czytaj dalej „Powrót w góry Anaga. Taganana-Afur-Tamadite-Taganana”

Możliwość przyklejania wpisów

Gruzja – you’ll never walk alone. Dwa dni pod Kazbekiem

Zbiegałam w strugach deszczu z wyższej niż Kościelec góry, na której stoi słynny kościółek Cminda Sameba, z kudłatym psem przy nodze, a gdzieś wysoko nad moją głową i kaukaskimi czterotysięcznikami przetaczała się burza. Wreszcie dopadłam do pensjonatu, z bólem serca zatrzasnęłam psu bramę przed nosem i weszłam do ciepłej, ciemnej sieni pełniącej też funkcję living roomu.

-Kasiu, mamy złą wiadomość – usłyszałam od progu – nie ma wody….. F**ck, to ostatnie, co chce usłyszeć spocony, brudny człowiek po całym dniu w górach. Mina mi zrzedła

Wina też już nie ma. Napijesz się czaczy?  Cóż było robić…Z ciężkim sercem rzuciłam plecak, klapnęłam na fotel i patrzyłam, jak nowi znajomi leją mi do szklanki z butelki po coli przezroczysty płyn nieznanego pochodzenia. Wody nie ma, ale też jest zajebiście. Welcome to Kazbegi! Czytaj dalej „Gruzja – you’ll never walk alone. Dwa dni pod Kazbekiem”

Możliwość przyklejania wpisów

Góry latem? Nie polecam! Refleksje po lipcowym Tour de Slovakia

W życiu nie zaplanowałabym tygodniowego urlopu latem w polskich ( albo słowackich, na jedno wychodzi) górach. Pogoda, tłumy, drożyzna, wszechobecne głośne dzieci. Tym razem nie miałam wyjścia. Z mojego przytulnego mieszkanka, położonego niestety niedaleko krakowskich Błoń wygoniła mnie wizja zbliżających się hord światowej młodzieży, korków, przedzierania się przez tłum w drodze do pracy, kolejek w sklepach spożywczych. W związku ze zmianą pracy miałam też resztkę urlopu do wykorzystania. Przemknęło mi przez myśl, żeby szukać jakiegoś last minute, ale biorąc pod uwagę, że jeszcze trzy tygodnie wcześniej lansowałam się w Gruzji, chyba nie było mnie na to stać. Postanowiłam zaryzykować. Były chwile, kiedy tego żałowałam. Czytaj dalej „Góry latem? Nie polecam! Refleksje po lipcowym Tour de Slovakia”

Możliwość przyklejania wpisów

Góry, czacza i krowie placki. Moje pierwsze spotkanie z Gruzją

Gruzja to nie jest kraj dla każdego. Mam wrażenie, że nie każdy by tu wytrzymał. Dzień pierwszy. Po nieprzespanej nocy i kilku godzinach telepania się po serpentynach i wertepach nasza marszrutka łapie gumę. Stoimy na zakręcie nad przepaścią. Koła zapasowego nie ma, no bo po co…. Kierowcy zaglądają pod podwozie, deliberują, palą fajkę za fajką. Nasza grupa chroni się w nikłym cieniu rzucanym przez słup wysokiego napięcia. Czekamy.

Mestia. Pokój z bookingcom to pomieszczenie w piwnicy bez okna – bez wahania odwracam się na pięcie i z ciężkim plecakiem wędruję w upale od domu do domu szukając nowego noclegu. Żar leje się z nieba, a ja idąc z trudem omijam krowie placki. Czytaj dalej „Góry, czacza i krowie placki. Moje pierwsze spotkanie z Gruzją”

GR10 Refuge de Bastanet szlak

Wokół Pic de Bastan. Trekking w Pirenejach cz.2

Czasem dobrzy ludzie po prostu spadają z nieba. Nawet takim alienom, jak ja ;-) Teraz sobie myślę, że gdyby nie Josie pewnie moja wycieczka wyglądałaby zupełnie inaczej. Już na początku wykończyłoby mnie mozolne 700 metrów podejścia wzdłuż wyciągów narciarskich, na przełęcz, gdzie zaczynał się właściwy szlak. Pewnie nie dałabym rady przejść z ciężkim plecakiem 20 km, dwóch przełęczy położonych na wysokości ok. 2500 m npm, trzech dolin, by na koniec dotrzeć do kolejnego schroniska. Tymczasem zrobiłam fajną trasę, o wiele dłuższą i bardziej męczącą niż standardowe odcinki GR10. A było to tak…. Czytaj dalej „Wokół Pic de Bastan. Trekking w Pirenejach cz.2”