najpiękniejsze miejsca w Pirenejach francuskich Możliwość przyklejania wpisów

PIRENEJE – THE GREATEST HITS! Moja lista osobista


Rzucili tanie bilety do Lourdes albo Tuluzy? Zastanawiasz się, czy warto lecieć w Pireneje? Loty już zabukowane, ale nie wiesz, jakie miejsca odwiedzić mając tylko kilka dni urlopu? Zamiast spędzać długie godziny na przeczesywaniu netu, zerknij na kilka miejscówek, które mnie zachwyciły, a zaoszczędzony czas możesz z czystym sumieniem zainwestować w oglądanie seriali (albo inne przyjemności). Mam nadzieję, że artykuł zainspiruje Cię, żeby odwiedzić moje ukochane góry.

Czytaj dalej „PIRENEJE – THE GREATEST HITS! Moja lista osobista”

the world is mine Możliwość przyklejania wpisów

Jak rzucić wszystko i wyjechać w Pireneje? Kilka słów o odwadze


Domyślam się, że nie każdy lubi swoją pracę. Jestem pewna, że wiele osób marzy o tym, żeby pewnego dnia ostatni raz wyjść z biura i wyruszyć w świat, spełniać marzenia. Mi się udało. Jednak to nie będzie kolejny optymistyczny i euforyczny wpis o tym, jak szeregowy pracownik korporacji pewnego dnia postanowił zmienić swoje beznadziejne życie, pierdolnął wszystkim, wyjechał w przysłowiowe Bieszczady i został szczęśliwym freelancerem. Czytaj dalej „Jak rzucić wszystko i wyjechać w Pireneje? Kilka słów o odwadze”
wieża widokowa na Cergowej widok na południe Możliwość przyklejania wpisów

Góra Cergowa – szlakami dzieciństwa w Beskidzie Niskim


Ostatnio dużo łatwiej mi wyskoczyć na spacerek w  Beskid Wyspowy niż kisić się w korku na Zakopiance; przekonałam się na własnej skórze, że na beskidzkich pagórach można się porządnie zmęczyć; wiem, że z dala od schronisk na szlaku będę sama. Jeżeli zaglądacie na bloga regularnie to wiecie, że jakiś czas temu polubiłam Beskidy. Za to chyba mało kto wie, że autorka tego bloga urodziła się w Beskidach; a konkretnie – w Beskidzie Niskim, w Dukli, u stóp wielkiej góry 😉 Czytaj dalej „Góra Cergowa – szlakami dzieciństwa w Beskidzie Niskim”
Możliwość przyklejania wpisów

Gorce i Pieniny w 24 godziny. Wiosenny Lubań


Korki na Zakopiance, niemiła baba w toalecie na dworcu, tracenie czasu na dojazd busikiem na szlak; wreszcie – masa topniejącego śniegu. Wygląda na to, że mój foch na Tatry trwa. Jednak kondycja sama się nie zrobi, a siedzenie w weekend na tyłku w domu grozi kumulacją czarnych myśli, dlatego tej wiosny postanowiłam poznać nieco lepiej okoliczne pagóry. Czytaj dalej „Gorce i Pieniny w 24 godziny. Wiosenny Lubań”
Hala Gąsienicowa Możliwość przyklejania wpisów

Które góry są najpiękniejsze i dlaczego akurat Tatry?


Początek lipca. Siedzę na Przełęczy Waga, od niechcenia robię zdjęcia i patrzę na ludzi idących na szczyt. Od kilku lat marzyłam, żeby wejść na Rysy od słowackiej strony, ale ile razy bukowałam nocleg nad Popradzkim Plesem, tyle razy przychodziło załamanie pogody. Dziś nic nie stoi mi na przeszkodzie – od szczytu dzieli mnie ok 30 min łatwego szlaku, wymarzone warunki, fotogeniczne chmury, przemoknięte poprzedniego dnia buty zaczynają wysychać w słońcu. Kondycja jest. Wiem, że żadna siła nie zaciągnie mnie na szczyt, jakby na przekór pielgrzymce podążającej na Rysy. Czytaj dalej „Które góry są najpiękniejsze i dlaczego akurat Tatry?”

Kilka myśli na koniec roku. Zamiast podsumowania 2019…


W 2019 roku przeszłam po górach +/- 1200 km i zrobiłam ponad 60 000 m przewyższenia, dni spędzonych na szlaku nie zliczę. Kogo jednak obchodzą statystyki, tabelki i mozolne wyliczanie odwiedzonych miejsc? Mają one znaczenie tylko dla człowieka, który każdy kilometr czuł w mięśniach, za każdy metr przewyższenia płacił przyspieszonym oddechem, wreszcie – cieszył się każdym przeżytym w górach dniem. Wszystkim innym oszczędzę tym razem tradycyjnego podsumowania. Zamiast tego chciałam się podzielić kilkoma refleksjami, które przychodzą mi do głowy, kiedy spoglądam wstecz. Samotna tułaczka po Pirenejach, spełnienie marzeń o Wielkiej Fatrze, radość z łażenia po beskidzkich pagórach, wiele emocji i przygód, kilka rozczarowań – tak będę wspominać ten rok.

Czytaj dalej „Kilka myśli na koniec roku. Zamiast podsumowania 2019…”

Granią Niżnych Tatr – wersja dla leniwych


Przejście granią Tatr Niżnych to marzenie wielu górołazów. Żeby pokonać 90 km trzeba 4–5 dni, choć są tacy, którzy trzaskają trasę w 3 (!). Taki mini szlak długodystansowy. Kto regularnie zagląda na bloga, ten wie, że mam dość luźne podejście do długich dystansów i robienia codziennie określonych w przewodniku etapów. Super jest iść przed siebie przez kilka (albo wiele) dni, ale równie fajnie jest zejść w dolinę, modyfikować, zbaczać z trasy, kiedy tylko najdzie mnie taka ochota albo dopadnie zmęczenie. Postanowiłam więc zrobić grań Niżnych Tatr tak jak lubię najbardziej – bez ciśnienia i na pół – gwizdka. Czytaj dalej „Granią Niżnych Tatr – wersja dla leniwych”