Możliwość przyklejania wpisów

Zadni Granat pięć lat później. Wycieczka sentymentalna

To miał być ostatni ciepły weekend tego roku. Tak przynajmniej ogłosili na Fejsbuku.  Nie byłam pewna, czy chce mi się znów jechać w Tatry. Ale kto chodzi po górach, ten wie, że kiedy jest okno pogodowe, trzeba rzucić wszystko, zrewidować plany, ba, nawet olać znajomych, pakować plecak i jechać. Bez konkretnego planu. Czytaj dalej „Zadni Granat pięć lat później. Wycieczka sentymentalna”

Rude Tatry poza szlakiem. Liliowe-Zavory-Wrota-Moko

Spokojna, ciepła sierpniowa noc. Nad Morskim Okiem wreszcie zapanował spokój, kilka godzin wcześniej gwarny tłum rozochocony plażowaniem i browarami wylał się na asfaltówkę i ruszył karnie w dół. Wreszcie można było się wyciszyć i kontemplować uśpione granitowe szczyty.

-Gosia, trzymaj te plecaki, ja biorę karimaty,biegnę i biję się o miejsce – w moim głosie było słychać determinację

– Na pewno dasz radę? – zaniepokoiła się Gosia

-Spoko, mam praktykę, codziennie pcham się do pociągu, którym jeżdżę do korpo … ( może by tak wpisać to sobie do CV)

Atmosfera gęstniała z minuty na minutę, aż dziewczyna zamiatająca podłogę, żebyśmy spali w ludzkich ( sic!) warunkach, mało nie pogoniła nas miotłą. Wreszcie nastąpiła godzina zero i zdesperowany tłum ruszył do szturmu, zajmując każdy wolny centymetr podłogi. Czarne, potężne bryły Mięguszy w milczeniu, niewzruszenie przyglądały się dantejskim scenom, które rozgrywały się na werandzie schroniska. Czytaj dalej „Rude Tatry poza szlakiem. Liliowe-Zavory-Wrota-Moko”