Czy warto jechać na Azory? Marzenie,które rozpłynęło się we mgle.

Azory – do niedawna odległe marzenie. Gdzieś pośrodku Atlantyku, w połowie drogi między Europą a Ameryką, rozrzucone na długości ponad 600 km, często nawiedzane przez wiatry,deszcz i mgły, z tropikalną roślinnością i jeziorami w kraterach wygasłych wulkanów. Marzenie nie do spełnienia ( z powodu cen biletów)….

Aż nagle jak grom z jasnego nieba przetacza się przez internety news,że Ryanair otwiera bazę na Azorach! Euforia i niedowierzanie.Przez tydzień siedzę z otwartą stroną irlandzkich linii lotniczych, analizuję za i przeciw, odświeżam i sprawdzam ceny. Aż którejś nocy kupuję bilety!Jadę!

DSCN4644

Dopiero za pół roku, po drodze mam inne wyjazdy, więc ekscytacja opada, ale im bliżej do wyjazdu tym bardziej się podniecam,oglądam niesamowite krajobrazy w necie i uspokajam,że w lipcu pogoda powinna być wymarzona. Wreszcie, 1 lipca koło południa z okiem samolotu widzę pierwsze zarysy zielonej wyspy –  Sao Miguel….a raczej to, co prześwituje zza kłębiących się nad nią chmur.

DSCN4516

Pierwszego dnia jest jeszcze OK, zachwycam się spokojem i brakiem turystów,siadam na plaży z piwem,w knajpie dają mi lunch za free (!), czuję smak spełnionego marzenia i jestem gotowa na pięciodniową przygodę. Potem jest już tylko gorzej. Powiem szczerze – Azory to nie moja bajka, nie spodobały mi się, jestem wręcz rozczarowana,najprawdopodobniej nigdy tam nie wrócę.

DSCN4661

Wprawdzie odwiedziłam tylko jedną wyspę, ale Sao Miguel jest największa i uważana za najciekawszą, podejrzewam,że inne mają podobny klimat ( dosłownie i w przenośni). Nie mogę się opanować i przez cały pobyt porównuję wyspę z ukochanymi Kanarami,ale też innymi miejscami, w których byłam i czuję,że coś tu jest nie tak. Nie ma „wow”, tego momentu,kiedy rozglądam się wokół ,szczęka opada mi z zachwytu i mówię do siebie : ale tu jest zajebiście!


Jak wiadomo, są plusy dodatnie i plusy ujemne, na Azorach było mi źle, ale jakieś jasne punkty tej wyprawy były. Poniżej kilka konkretów, co dokładnie nie podobało mi się na Sao Miguel, a co sprawiło,że jednak nie znienawidziłam tej wyspę do końca.

MINUSY:

  •  pogoda – na 5 i pół dnia pobytu,w ciągu 3 dni podał deszcz, mniej lub bardziej, najgorszy był drugi dzień,kiedy lało non stop ( a ja głupia pojechałam wtedy do gorących źródeł) – dzień zmarnowany, softshell 15 000 przemoczony, o innych częściach garderoby nie wspomnę;cud,że nie byłam chora.Nie po to lecę 5 tys km,żeby mi lało na głowę :-P

Sete Cidades

  • wilgoć – chyba nie lubię takiego klimatu,nigdy nie byłam w tropikach i coś mi się wydaje,że nie powinnam się tam wybierać. wolę jak jest upalnie ale rześko/sucho. strasznie mnie to męczyło, nawet najłatwiejszy trekking stawał się w takich warunkach męką, wlokłam się a nie szłam, cała mokra po 15 minutach
  • brak słońca – „pojawiam się i znikam” – siadasz na plaży, smarujesz się olejkiem,a tu nadchodzą chmury i całkiem zakrywają niebo, za godzinę słońce pojawia się na 20 minut. i tak w kółko….Często nad wyspę nadchodziła wielka czarna chmura, na którą patrzyłam z niepokojem, działało to na mnie dość depresyjnie. Nie pomagało,że w tym czasie w Polsce było 35 stopni :-P

Sao Roque

  • zimne morze – na większości plaż są fale i zimna woda; gdyby był upał to można by się w takiej wodzie kąpać, niby jest gorąco, ale wieje zimny wiatr – jednym słowem – ja, miłośnik pluskania się w oceanie nie kąpałam się ANI RAZU

DSCN4681

  • topless? zapomnij…. – NIKT, zupełnie nikt nie opala się topless, może dlatego,że cała plaża zawalona ludnością lokalną z dziećmi ( na Azorach podobno ludzie bardzo tradycyjni i katoliccy), brak zaś niemieckich turystek; o nudystach pewnie w ogóle tu nie słyszeli. więc i ja opalałam się w kostiumie – czyli czułam się zniewolona jak w Polsce; jak dla mnie – to niedopuszczalne na wakacjach, na wakacjach ma być luz i opalanie bez pasków

Praia do Populos

  • stagnacja i nuda – może przez tą pogodą i wilgoć,miasteczka sprawiają wrażenie strasznie sennych i pogrążonych w marazmie. ja lubię zadupia, ale tym razem zamiast rozkoszować się spokojem, jeszcze mnie ta atmosfera dobijała

Ribeira Grande

  • rozkład autobusów – dwa autobusy dziennie, nastawione raczej na tubylców niż turystów, dawno nie miałam takich kłopotów w poruszaniu się komunikacją publiczną i pierwszy raz  naprawdę żałowałam że nie mam prawka i auta
  • trekking – szlaki łatwe i jak dla mnie za mało spektakularne widoki ( obiektywnie piękne, ale ja chyba wolę poszarpane skały i przepaście niż łagodne zielone wzgórza)

Sao Miguel

  • ceny – na Azorach jest drogo, za nocleg ( pokój, a nie studio z kuchnią, płaciłam 30 e za noc), w sklepach też o 30 -50% drożej niż w np w Hiszpanii, to samo w knajpach ( poniżej 10 euro ciężko coś znaleźć, ceny ryb to już ok 15-20 euro)
  • godziny otwarcia sklepów – w centrum spożywcze otwarte do 19, trzeba się nagimnastykować,żeby po wycieczce zdążyć coś kupić.ja natomiast jestem przyzwyczajona,że sklepy są czynne do 22, sytuację ratuje galeria poza centrum

Ech, ponarzekałam jak typowy Polak na wakacjach,przedstawiłam całkiem negatywny obraz wyspy Sao Miguel, czy jednak jest coś, co mi się tam podobało? Okazuje się,że kilka rzeczy było mimo wszystko całkiem OK ( czasem to, co jest minusem można odebrać jako plus)

PLUSY: 

  • zielono i kolorowo – kiedy wychodzi słońce wyspa powala kolorami, jaskrawa zieleń, piękne niebieskie i białe kwiaty, które rosną tam tak powszechnie jak u nas pokrzywy, błękit morza, czarne wulkaniczne skały

DSCN5117

  • krowy i burgery – Azory słyną z ilości krów. Łaciate krowy pasą się w pięknych okolicznościach przyrody, chętnie pozują do zdjęć. . Co za tym idzie – dość tania wołowina,pyszne burgery na każdym rogu ulicy, w podrzędnym barze wybór taki jak w modnej knajpie dla hipsterów.

DSCN4602

  • tanie autobusy – bilet średnio kosztuje 2-3 euro, dlatego ta część wyjazdu nie zrujnowała mojego budżetu
  • jeżdżenie stopem – z powodu znikomej ilości połączeń właściwie codziennie musiałam gdzieś łapać stopa,nigdy nie czekałam dłużej niż 5 min; ba mam wrażenie,że nie mówiący po angielsku pan specjalnie mnie zawiózł tam gdzie chciałam. jednak dziewczyna sama na odludziu z plecakiem budzi chęć pomocy:-)

DSCN5036

  • wi fi na ulicy – w hostelu był jakiś problem z internetem i nie działał w moim telefonie, za to centrum Ponta Delgada to strefa darmowego wi -fi,więc można iść,usiąść na ławeczce i surfować do woli
  • przyjaźni ludzie – widać,że nie traktują człowieka jak maszynkę do zarabiania pieniędzy, wszyscy spotkani przez mnie ludzie byli mili i pomocni,czasem mimo braku angielskiego

głowny plac w Mosteiros

  • angielski – z kolei,o dziwo, większość kierowców autobusów mówi po angielsku, wielu napotkanych nawet na zadupiu ludzi też ( powód – wielu mieszkańców jeździ za chlebem do Ameryki i później wraca)
  • mało turystów – chodząc po mieście czasem czułam się jak samotna wyspa w tłumie lokalesów a nie odwrotnie (część masy turystów)

Sao Miguel

  • toalety publiczne – nawet w małej wiosce, za free i czyste ( w PL taki zestaw nie do pomyślenia)
  • oznaczone szlaki – może i łatwe, ale przynajmniej wiadomo,gdzie iść ( na przełaj się nie da,bo dżungla)

DSCN4796

  • owoce – na Azorach warzywniak nazywa się „owocniak” „(frutaria”)  i można się na niego natknąć na każdym kroku, jak u nas na monopolowy; owoce pyszne,bo właściwie wprost z drzewa/ krzaka
  • malownicze miasteczka – poza stolicą brak bloków – małe domki i białe kościółki nad brzegiem morza

Sao Miguel

  • cisza i spokój – pisałam wcześniej o stagnacji, ale patrząc na to z innej perspektywy – naprawdę panuje tam atmosfera chilloutu, nikt się nie śpieszy,można naprawdę się zrelaksować ( pod warunkiem,że człowiek nie wkurza się na pogodę)
  • niesamowite krajobrazy – jeziora w kraterach wulkanów, klify i tropikalny las – zachwycają jeśli ktoś lubi sielankowe widoki ( pod warunkiem,że nie ma mgły i cokolwiek widać)

Sao Miguel

  • niekomercyjnie – brak naganiaczy do knajp, fish and chips etc i  tanich rozrywek dla gawiedzi (typu aqua park lub dyskoteka,kramy z mydłem i powidłem), turystom oferuje się głównie trekking, wycieczki dżipami i rejsy połączone z oglądaniem wielorybów.zamiast wypasionych knajp czy sieciowych fast foodów, skromne i bezpretensjonalne bary
  • mocne słońce – kiedy tylko się pojawi – opala błyskawicznie, dobrze mieć i olejek i  krem 50tkę
  • miejsca piknikowe  – wyspa zachęca,żeby wyjść z domu, wyjechać za miasto i piknikować nad oceanem

DSCN4715


Jestem prawie pewna,że na Azory już nie wrócę, opuszczałam je bez żalu, ale wiem,że właściwie wszystkim się podobają. Mnie nie zachwyciły, powiem więcej – jestem rozczarowana. Czuję,że to nie miejsce dla mnie.  Może miałam za duże oczekiwania. Może tak jest ,kiedy spełnia się marzenia.Może do szczęścia naprawdę potrzebuję błękitnego nieba i słońca nad głową ( ewentualnie plaży dla naturystów).Wydało się,jestem zwykłą turystką a nie podróżniczką, potrzebuję określonych rzeczy do szczęścia. Nie mam wyrzutów sumienia,że narzekam i jestem malkontentem. Z reguły,kiedy wracam z wakacji jestem zachwycona i wszystko mi się podoba, obiecuję sobie,że wrócę ( i często wracam) Tym razem było inaczej.

DSCN5019


Opinie zawarte w tym artykule są jak najbardziej subiektywne i zdaję sobie sprawę,że osoby,które tam były mogą się z nimi nie zgodzić ( nie jestem pierwszym polskim blogerem na Azorach) Spisywane na świeżo długopisem na karcie pokładowej w samolocie do Porto.Na pewno wyspę oceniam przez pryzmat pogody, która podobno była nietypowa jak na lipiec oraz z perspektywy osoby bez auta. Wyspa Sao Miguel jest bardzo przyjazna dla przybyszów i nie miałabym serca robić jej czarnego PR-u. Dlatego mam nadzieję,że ten artykuł nie zniechęcił Was do niej i Azorów w ogóle. Myślę jednak, że pomoże Wam ocenić, czy to miejsce dla Was i czy chcecie tam jechać.


Następne wpisy o Sao Miguel już wkrótce.Tymczasem….ja uciekam szukać biletów w jakieś miejsce, gdzie wreszcie wysmażę się na słońcu;-)

67 uwag do wpisu “Czy warto jechać na Azory? Marzenie,które rozpłynęło się we mgle.

  1. Plusów wymieniłaś chyba więcej niż minusów. Ale jeśli o te drugie chodzi, to spotkałam się już z opiniami, że owszem Azory są ładne, ale kapryśna pogoda i duża wilgotność powietrza mogą skutecznie popsuć wyjazd. Moim zdaniem Azory mają naprawdę dobrych PRowców, bo w sumie wiele opisów tego regionu to same „ochy i achy”, ale dopiero ci, którzy pojadą tam samodzielnie przekonują się na własnej skórze, że nie do końca jest tak różowo. Niemniej jednak po Twoich zdjęciach stwierdzam, że jest tam całkiem malowniczo :)

    Polubione przez 1 osoba

    1. ha! no właśnie, wszystkie zdjęcia robione jak jest ładna pogoda :-D podkolorowane wręcz….obiektywnie jest malowniczo, ale ja wolę jednak skały,turnie,przepaście etc, nawet nasze Tatry…to do mnie przemawia i właśnie powoduje „ochy i achy”

      Lubię to

      1. Mieszkam tutaj z rodziną od trzech miesięcy i zdjęcia raczej podkolorowane nie są :). Te niebieskie kwiatki to hortensje, znak rozpoznawczy Azorów. No cóż… Jeśli chodzi o poruszanie się po wyspach to auto albo rower są niezbędne. Na miejscu nasz mnóstwo wypożyczalni… To co Tobie się nie spodobało dla mnie jest ogromnym plusem :).

        Lubię to

      2. co do zdjęć – okej, może nie są podkolorowane, ale jak jest brzydka pogoda i słaba widoczność to zupełnie inne zdjęcia wychodzą, niż kiedy jest bezchmurne niebo. wiesz, mimo, że mi się tam nie podobało za bardzo to i tak zazdroszczę – tego spokoju i czystego powietrza;-) ja bym jednak nie mogła mieszkać w takim miejscu, bo nie ma wysokich gór….

        Lubię to

      1. Wiesz, a ja uważam, że właśnie dlatego, że nie jest to kącik literacki, tylko blog, to można sobie pisać, co się chce i jak się chce :-) Aczkolwiek dziękuję za opinię. Pozdrawiam!

        Lubię to

  2. Ja lubie takie egzotyczne klimaty, choc na Azorach nigdy nie bylam. Ale kazdy ma swoje upodobania, podobala mi sie Twoja taka uczciwa opinia. Szczesliwie wszyscy jestesmy inni, choc czesto tloczymy sie w wakacje w tych samych miejscach. Pozdrawiam serdecznie Beatat

    Polubione przez 1 osoba

  3. Też zauważyłam, że jednak tych plusów było więcej i może gdyby trafiła Ci się lepsza pogoda, to ogólny odbiór też byłby nieco inny. Najważniejsze, że spełniłaś marzenie, zobaczyłaś Azory, więc teraz możesz się zająć kolejnymi marzeniami. :D

    Polubione przez 1 osoba

    1. jakbym nie poleciała, to by mi się te Azory śniły po nocach,dokładnie – teraz będę spełniać kolejne marzenia ;-) jadę się wygrzać do Grecji, ale na wyspy gdzie nie byłam a marzę od dwóch lat ;-) plus – te krajobrazy niby ładne ale za mało…groźnie? sama lubisz Tatry, to chyba wiesz co mam na myśli ;-) pozdrawiam!

      Lubię to

  4. Czyli widzę, że na Azory wybierać się nie warto skoro ta pogoda doprowadza do szału to faktycznie kiepsko lecieć 5000 kilometrów tylko po to by pospacerować w deszczu. Widoki faktycznie ładne, cisza i spokój brak turystów też wspaniały ale chyba to wciąż niewystarczająca rekompensata :D

    Lubię to

    1. wychodzę z takiego samego założenia,że jak już lecę i wydaję dość dużo kasy na bilet to nie chcę się wkurzać na pogodę, to mam w Polsce ;-) nie powiedziałabym że nie warto,tylko lepiej się zastanowić…;-)

      Lubię to

    1. dziękuję :-) czasem jest jakieś okno pogodowe,żeby zrobić zdjęcie…..co do pogody – owszem,jej nie przewidzimy,ale są miejsca,że jest dość pewna. dla mnie każdy dzień ze złą pogodą to dzień stracony, bo naprawdę uciekam z PL przez zimnem i deszczem ;-) ( choć ostatnio nie można narzekać) jak się poogląda zdjęcia w necie to zawsze na Azorach świeci słońce ;)

      Lubię to

  5. Właśnie mnie Pani zachęciła!
    W sierpniu będąc na Maderze, zastanawiałem się czy na kolejne wakacje nie wybrać Azorów. Co prawda Atlantyk w okolicach Azorów zimniejszy, ale i tak utwierdzam się, że to „mój klimat” – może dlatego, że nie lubię wygrzewać się 8 godzin na plaży… ;)
    Serdecznie pozdrawiam!

    Lubię to

    1. no właśnie, trzeba się przekonać samemu. jak Ryanair otworzył to połączenie,to nie mogłabym spać po nocach, jakbym tego biletu nie kupiła ( w sumie kupiłam kilka dni po tym jak wrzucili bilety, i w tym czasie faktycznie po nocach analizowałam)

      Lubię to

  6. Po prostu nie trafiłaś na pogodę i właściwie głównie na nią narzekasz,
    ja byłam we wrześniu i tylko jednego dnia kropił deszcz i właśnie wtedy warto pojechać na gorące źródła siarki, bo woda mega ciepła i relaksująca (po południu wyszło już słońce);

    co do kąpieli w ocenie i zimnej wody- byłaś na ferraria? tam kamienie podgrzewają wodę z oceanu i jest cieplutka, genialne miejsce, nieprawdopodobne że jest dziełem natury;

    Opalanie topless to problem? My mieszkaliśmy zaraz obok plaży Mosterios i rzadko był tam ktoś oprócz nas i kilku surferów; Ja nie mam takich potrzeb, ale myślę, że nikomu by to nie przeszkadzało.

    Kolejna sprawa- poruszanie się po Azorach bez samochodu? wg mnie jest niemalże NIEMOŻLIWE! wyspa jest spora, komunikacja słaba (bo i lokalsi to prości rolnicy- poza Ponta Delgada nie dogadasz się po angielsku),a zdecydowanie nie warto mieszkać w Ponta! polecam bardziej klimatyczne miejsca jak Mosteiros, bez auta nie ma szans na relaks w tylu pięknych miejscach!

    Ceny- okrutnie niskie! Powinny być plusem a nie minusem, nie wiem skąd pogląd że było drogo? 15 euro za obiad z napojami dla dwóch osób (pyszne azorskie Steki) to dużo? tyle płaciliśmy w Ponta Delgada, w mniejszych mieścinach mniej.

    W plusach u Ciebie brakuje:
    delfinów i wielorybów (i innych zwierząt morskich), które można zobaczyć z bliska, (z delfinami nawet można popływać!);
    najpiękniejszych zachodów słońca jakie do tej pory widziałam (a podróżuję sporo);
    naturalnych basenów wyrytych w skałach prze z wodę z oceanu, w których jest ciepła woda, podgrzewana przez kamienie wulkaniczne;
    przepięknych miasteczek;
    niesamowitej roślinności;
    genialnych widoków!

    Ja każdemu polecam Azory! Raj na ziemi
    Najlepsze pory wyjazdu na Azory to późna wiosna i wczesna jesień.
    Często dzień zaczyna się pochmurnie, ale po kilku godzinach robi się pięknie. Pogoda jest zmienna, ale to środek Atlantyku, jak chce się leżeć plackiem na plaży w ciepłocie to polecam Maltę :)

    Polubione przez 1 osoba

    1. dziękuję bardzo za ciekawy komentarz;-) wiesz, co – ja nie lubię leżeć plackiem,ale lubię jak jest upał i bezchmurne niebo ;-) i jak już uciekam z Polski to chcę,żeby była pogoda, tymczasem na Azorach była byle jaka. Ok, może pech.Jak widać każda ocena jest subiektywna, Wam się podobało a mi nie, nie wszystkim musi się wszędzie podobać. Samochód – nie mam prawka więc odpada,ale pierwszy raz spotkałam sie z taką marną komunikacją publiczną. Topless – tak, mnie to akurat boli – podobnie jak ze słońcem – nie po to wyjeżdżam z Polski,żeby się w kostiumie opalać. Ja widziałam na plaży mnóstwo ludzi, także w Mosteiros, i to głownie tubylców z dziećmi a nie surferów, NIKT nie opalał się topless, a w necie czytałam że na Azorach to nie uchodzi…Głupio przyjechać gdzieś, być gościem i nie szanować gospodarzy…Ceny – może też miałam pecha, ale obiad za 15 euro to był – dla jednej osoby :-P Nie widziałam,żeby gdzieś było tak tanio….No ale oczywiście sie nie kłócę, może też niedokładnie szukałam
      Wybrzeże – no właśnie – naturalne baseny nie przemawiają, wolę długie plaże. Ogólnie coś było tam nie tak ;-)
      Ale niech każdy sam pojedzie i się przekona na własnej skórze

      Lubię to

  7. Z góry przepraszam, że to napiszę, ale byłaś zupełnie nieprzygotowana do tego wyjazdu, stąd Twoje rozczarowanie. Już długo przed wyjazdem wiedziałam, że Azory to nie jest dobry kierunek dla tych, którzy chcą się opalać, korzystać z pięknej pogody i infrastruktury turystycznej (tam tego nie ma, ale dla niektórych to jest zaleta ;)), dlatego w moim przypadku oraz jeszcze 2 moich współtowarzyszek nie było żadnego zaskoczenia. Wiedziałyśmy, gdzie jedziemy, czego możemy się spodziewać. Byłyśmy w maju 16 dni na Azorach (na różnych wyspach) i wróciłyśmy zachwycone. Marzymy o powrocie :) Tu jest link na moją relację, ale można gdyby co link usunąć, dzielę się, żeby nie opisywać jeszcze raz mojego wyjazdu ;) http://www.fly4free.pl/forum/wzorem-sa-azory-czyli-o-udanym-odpoczynku,1506,79102

    Lubię to

    1. Owszem wiedziałam,że pogoda jest niepewna, ale czytałam też że akurat latem może być upalnie. Ale pewnie masz rację, może spodziewałam się czegoś,co Azory nie mogą zaoferować. Żeby było jasne, ja naprawdę lubię zadupia. Tamto mi nie pasowało. Zaraz czytam relację, dzięki za linka :-)

      Lubię to

  8. hmm. bardzo subiektywne spostrzeżenia , w sensie pogody mozna znienawiedzieć kazdy kraj ,albo za gorąco ,to za wilgotno, to za deszczowo , to za płasko ,to za bardzo pod górkę , to za duzo ludzi ,to za mało ludzi , a to za drogo itp itd. Atlantyk rządzi się chłodem ,natomiast Pacyfik gorącem oba łączy wilgotnosc powietrza . Na Filipinach utknąłem na tydzien przez tajfun w grudniu, gdzie jest to ewenementem o tej porze roku , nie licze małego trzesienia ziemi co jest juz normalne. Pewnych rzeczy sie nie przewidzi , matka natura stanowi tu prawo . Jak lubisz gorąco i góry to jedz do Nepalu poza monsunem oczywiście :) pozdrawiam http://thomasolczak.zenfolio.com

    Lubię to

    1. wiesz, a dlaczego mają być obietywne? ;-) mi się nie podobało, innym może się podobać. Wydaje mi się, że nawet gdyby było słonecznie, to i tak to nie moje klimaty. Nepal oczywiście mam na liście i składam kasę, bo jednak nieco drożej to wyjdzie niż bujanie się po Europie Ryanairem.

      Lubię to

      1. Wrażenia mogą i musza byc subiektywne. Ale Ty nie opisywałas samych wrażeń, tylko wydawałaś sady, twierdząc – nie warto, nie było, nie mieli itp. Tak, jakby Twoje wrażenia były jedynie słuszne. Zmień ton opisywania z dyrektywnego na opisujący i bedzie ok. Pisząc w taki sposób jak napisałaś, wychodzisz na osobę, która pozjadała wszystkie rozumy i na sile chce narzucać innym swoje zdanie, a nie dzielić sie własnymi wrażeniami. Tak jak napisał przedmówca – nie przygotowałaś sie do wyjazdu, jak znam życie nie przeczytalas o Azorach niczego, albo prawie niczego zanim kupiłaś bilety. Kupiłaś je bo były tanie i dopiero pózniej trochę poszukałas informacji praktycznych. Gdybys poczytalna wcześniej to dowiedziałbyś sie może, ze pogoda na Azorach bywa rożna i wybór terminu wyjazdu ma bardzo duże znaczenie, dowiedziałabys sie tez może, ze upały na Azorach to nie jest codzienność. Może gdybys trochę pomyślała przed wyjazdem nie dziwiłaby cię tez wilgotnośc powietrza, bo tam gdzie jest pełno roślin i jest ciepło nie ma prawa byc sucho. Ale tak to jest, jak sie wybiera kierunki kierując tylko cenami biletów. 15 euro za obiad na jedna osobę to dużo? Na jakim świecie ty żyjesz?

        Lubię to

      2. W relacjach podrózniczych trzeba sie trzymac faktów a nie uczuć :) o gustach sie nie pisze , bo wiadomo ,ze kazdemu podoba sie co innego . Druga sprawa to taka ,ze z naturą trzeba sie pogodzić jesli pogoda płata figle to nie ma sie na to wpływu , jednakze mozna to przewidziec dokładnie planując wyjazd . Atlantyk jest jednak nieprzewidywalny , bo sam nad nim mieszkam od 11 lat . Z Twojej relacji wynika ,ze był to nieprzemyslany spontan , bo wyspa brzydka nie jest i zalezy jak do tego podejść .
        Kiedy ja ogranizowałem wyjazdy w Alpy w latach 90tych internetu nie było , tylko ksiązki i mapy wiec nie wiedziałem dokładnie jakdzis w internecie co zobaczę . Szczerze móiąc Azory głowy nie urywają ale mają swój urok , tu masz kilkanascie stron ze zdjęciami typu fineart : http://fineartamerica.com/art/photographs/azores?page=1 . Swoją drogą na Twój blog natknąłem sie przypadkiem , bo lece na Madere w lipcu i w sumie zdziwiłem się ,ze nie masz jej na liście swoich wycieczek , bo jest ona najładnieszą wyspą w Europie . Spektakularne widoki w wiecznej wiosnie . Odnośnie Nepalu , jesli nie byłas w Azji to doznasz szoku , bieda , warunki życia ,oraz to ,ze trek to nie zabawa w Tatrach . Daj znac jak bedziesz potrzebować info , zrobiłem tam 4 treki w tym dwa solo . Europa jest generalnie droga poza lotami , w Azji odwrotnie :) pozdrawiam

        Polubione przez 1 osoba

      3. Robert, w tym momencie Ty wydajesz sądy wcale mnie nie znając….Owszem poczytałam o Azorach i obawiałam się, że może nie być pogody, dlatego wybrałam lipiec, spodziewając się, że latem będzie lepiej. Obiad za 15 – 20 euro – było za samo jedzenie – dla porównania na Kanarach, za np. 10 euro masz obiad z piwem :-P ale ma się tu co tu licytować o szczegóły, Napisałam jak napisałam – nie wydaje mi się, żebym musiała co chwila dodawać : ” moim zdaniem ” etc, ani też nikomu tłumaczyć ze stylu pisania. Wcale nie wybieram kierunków na podstawie cen; cały wypad na Azory i wszystkie bilety wcale tak mało nie kosztowały. Jednym słowem – dzięki za krytyczne uwagi, przykro mi, że odbierasz mój ton jako przemądrzały, skoro jednak Ci się nie podoba, masz do wyboru wiele innych blogów, pewnie bardziej obiektywnych. Pozdrawiam ;-)

        Lubię to

      4. Gruzja , super wybór :) jesli chodzai o treki , to jedyny na którym musisz miec przewodnika to Manaslu . Na ten miałem lecieć w grudniu ,ale trzęsienie ziemi zmieniło moje plany i wypadły Filipiny – tam to jest dopiero wilgoć :)) Wszystkie moje wyjazdy sam organizowałem od A do Z i tak w Nepalu równiez. Generalnie byłem zapraszany do współpracy z agencjami trekkingowymi , kilka prowadzi moich przyajciół , Nepalczycy i jedna Słowaczka . Jak bedzies potrzebowac to odezwij sie do mnie na priv. Miałem robic też blog ,ale czasu ciągle mi brakuje – za duzo pomysłów :) Mieszkam na półwyspie Beara od 4 lat , a wczesniej 7 lat wyspie Bere , reszte o mnie tu : http://thomasolczak.zenfolio.com .

        co do Twojego wpisu o Azorach ,to mnie się podobał styl ,aczkolwiek czuć było w nim żal o pogodę i rozczarowanie ,które zdominowało cały opis pobytu , nazwijmy to po prostu pechem . Zdarza się . Zresztą sama sie przyznałas , ze potrzebujesz okreslonych rzeczy do szczęscia – a ja lubię szczerość i cenię ją bardziej od polaczkowego krytykanctwa :) W końcu to
        Ty wydałas pieniądze , poświęciłaś swój czas na napisanie tego co przeżyłas ,a nie nikt inny i nawet jesli nie byłas
        w 100% przygotowana ,to jednak podjęłas się wyzwaniu i przeżyłaś włąsną przygodę .

        Co do cen , to Azory widac nie są tanie ,ale i nie drogie , ceny raczej normalne , w Zakopanem tez mozna tyle wydać .
        Tu masz blog : obiad z winem juz za 16 E , a i taniej mozna zjesc .
        http://www.theguardian.com/travel/2015/mar/28/the-azores-holiday-guide-portugal-islands
        Na Teneryfie owszem za dyche było zarcie ,ale raczej kiepskie lub ledwo zjadliwe , w Garachico taniej ,bo północna cześć
        pyszne rybki z grilla cos koło 10-12E, w Los Gigantes pusciłem 50 Euro/ 3 os. w nepelaskiej reatauracji ,ale zabrałem czesc na wynos ,bo było nie do przejedzenia . Knajpy oferowały obiady raczej w okolicach 15 E w górę , mowa tu o normalnym obiedzie, a nie o fastfoodzie. Jedzenie na Kanarach ,market czy knajpa w normalnych cenach jak w reszcie Europy ,za wyjątkiem Skandynawii oczywiście :) Jak juz wspomniałem wczesniej , tania to jest Azja .
        Ja mam prostą zasadę jeśli chodzi o michę , zawsze chodzę tam gdzie jest pełno ludzi i to najlepiej nie gdzie
        widzać turystów ,a lokalsów . W Nepalu najesz się już za 2 złote jak wiesz gdzie , a jak nie wiesz to i wydasz 15 $.

        Blogging widać cieżki kawałek chleba ,trzeba brać krytykę czasem na klatę :) niemniej zycze powodzenia i udanych wyjazdów.
        Do miłego :)

        Lubię to

    2. o Maderze myślę, szukałam w tym roku biletów, ale w końcu padło na Gruzję ;-) Sama bym chyba na taki trek nie szła, zresztą chyba się nie da – raczej z jakimś biurem. Choć jestem przeciwnikiem wycieczke zorganizowanych, to jak się pracuje na etacie to człowiek jednak ma mało czasu :-( Dzięki za uwagi, choć ja się nie zgodzę – jednak o gustach powinno się pisać, w przeciwnym razie to będzie tylko kolejny suchy przewodnik :-) . Chyba będę musiała dodać to gdzieś na blogu ;-) A z ciekawości, gdzie mieszkasz? O ile to nie tajemnica ;-)

      Polubione przez 1 osoba

  9. A czy ktoś z odwiedzających mógłby polecić mi jakąś stronkę, gdzie można znaleźć mieszkania na wynajem.
    Wybieram się na 5 miesięcy i bardzo bym chciała znaleźć coś nie drogiego.:)

    Lubię to

    1. hej! wiesz co, ciężko powiedzieć, ja lecąc latem myślałam, że będzie lepiej. Koleżanka była tuż przede mną i miała lepszą pogodę. Tak czy siak wydaje się, że lato bezpieczniejsze, zimą to już w ogóle może być słabo. Popatrz sobie do Agua de Coco i Kami Everywhere. ;-)

      Lubię to

  10. Byłem na Azorach w tamtym roku na początku marca. 5 dni dobrej pogody między 17-23°c, zero deszczu.
    Apartament w Ponta Delgada kosztował nas €25 za dobę. 2 pokoje, 2 łazienki, ogromny 30m salon z tarasem i duża kuchnia.
    Wyspa bardzo mi się podobała i chce tam wrócić aby zwiedzić jeszcze 2-3 kolejne.
    Rozumie że nie spodobało się tobie ale myślę że to w większości przez pogodę na którą tam trafiłaś.

    Lubię to

    1. Być może gdyby pogoda była lepsza….Co do noclegu – kiedy człowiek jeździ sam, płaci za jedynkę jak za dwójkę. Jednym słowem – jeśli apartament kosztował € 25 za dobę to chyba za osobę, nie? Więc ja sama musialabym płacić 50. Z ciekawości, proszę o linka do tego noclegu ;-)

      Lubię to

  11. Mieszkam w Portugalii i niebawem wybieram się na Azory i przeszukuje internet zarówno po prtugalsku jak i po polsku. Niestety patrząc na Pani wpis bardzo się rozczarowałam: jeśli tak bardzo marzyła Pani o wyjeździe na Azory to jak to możliwe, że nie znała Pani wykresów pogodowych, które podpowiadają kiedy tam pojechać? To tak, jak ludzie przyjeżdżają do Algarve w styczniu i dziwią się, że nie mogą się opalać, bo jest za zimno albo sierpniowi tymuryści narzekają na upał! Po drugie: kto jedzie na Azory, żeby zobaczyć tylko jedną wyspę? I w dodatku kto jedzie na Azory po to, aby leżeć na plaży?

    Lubię to

    1. Przed wyjazdem czytałam różne blogi, między innymi stronę gościa co ciągle jeździ na Azory i wyczytałam, ze latem potrafi być bardzo gorąco i jest pogoda na plażowanie. Gdybym pojechała zimą, czy wiosną to chyba nie oczekiwałabym, że będzie dobra pogoda. Lipiec wydawał sie dobrym miesiacem. Moja koleżanka, która była tydzień wczęsniej miała dobrą pogodę. Na Azory nie poleciałam żeby leżeć na plaży, ale jak już gdzies się wybieram, gdzie jest plaża to jednka chciałabym po zejściu z gór trochę poplażować. Zwłaszcza latem. I na koniec – jako, że nigdy wczesniej nie byłam na Azorach na początek wybrałam wyspę, która jest podobno najciekawsza, z myślą, że jak mi się spodoba to wrócę i odwiedzę inne. Przykro mi, że się Pani rozczarowała czytając mój wpis, ale jak już nie raz podkreślałam – to są moje subiektywne odczucia i mam do nich prawo ;-). Poza tym – wszyscy skupiają się na negatywach, a jednak w tym poscie są plusy i minusy. COŚ mi się tam jednak podobało. Pozdrawiam!

      Lubię to

  12. Azory to zdecydowanie coś więcej niż Sao Miguel. Nawet pobieżna lektura przeciętnego przewodnika to potwierdza. Np. Wysepka Pico nijak się ma do San Miguel. To tak jakby być na Mazurach (w kiepską pogodę) i na tej podstawie wyrobić sobie opinię o całej Polsce.
    Fakt, pogoda jest zmienna, ale niezwykle rzadko się zdarza, żeby padało kilka dni. Raczej godzinny deszczyk przechodzi w słońce. Jak tam byłem, w ciągu 14 dni – na przełomie sierpnia i września – jeden dzień porządnie padało, a dwa były mżyste.
    To miejsce niezwykle urokliwe i ciągle (na szczęście) nie zniszczone przemysłem turystycznym. To nie Disneyland typu Madera czy Kanary, tylko wyspy z prawdziwym zębem (chociaż już – też na szczęście – Azorczycy nie polują na wieloryby, których zęby można zobaczyć już tylko w muzeum na Pico i drugim na Faial).
    Odniosłem wrażanie, że wszystko tam jest autentyczne, choć nieraz nagryzione zębem czasu.
    Oprócz pozytywów, które wymieniłaś dodałbym, drobiazg (ale dla mnie ważny), że w przeciętnej knajpce podają pyszne espresso (prawie jak we Włoszech). W hotelach jest czysto,personel miły, a generalnie ludzie sympatyczni i pomocni. Policji prawie nie widać, a jest bezpiecznie. Mogą nam (kontynentalnym Europejczykom) nie podobać się pewne zwyczaje, np. swoiste walki z bykami (na uwięzi), których jednak nie zabijają.
    Wg. mnie warto tam polecieć i chyba jeszcze raz to zrobię (może nawet w tym roku).
    Ale oczywiście każdy ma prawo do własnych wrażeń.
    Miłych podróży…dla Ciebie i wszystkich Postowiczów.

    Lubię to

    1. Wielu ludziom się Azory podobają, ale….. Gdzieś wyczytałam, ze wyspa Sao Miguel jest najciekawsza. Skoro nie podobało mi się na najciekawszej, to wydedukowałam, że na innych ani tyle ;-) Jednak wolę klimat Kanarów, które wbrew pozorom wcale nie są takie komercyjne, jak się opuści kurorty. I krajobrazy bardziej mi bliskie – surowe ( analogicznie – Tatry kocham, Beskidy mnie nudzą). Na Pico z wiadomych względów bym się wybrała, myślę też, że Flores jest ciekawa. Pozdrawiam!

      Lubię to

      1. Zaliczyłem Pico, ale nie szczyt nie wdrapałem się, bo akurat była „totalna” mgła. Pisząc o Kanarach myślałem przede wszystkim o Teneryfie. Potwierdzam, że na innych wyspach jest bardziej surowo, a na pewno pogoda lepsza niż na Azorach, chociaż niekiedy solidnie wieje.
        Tym razem rozpocznę dalsze poznawanie Azorów właśnie od Flores. Za pierwszym razem byłem na 4. wyspach i zaręczam, że każda jest inna, a od Sao Miguel bardziej mnie zauroczyła Terceira ( na którą planuję wrócić).

        Lubię to

    2. Byłem na Maderze 2 razy w ub. roku , lipiec i grudzień , łacznie miesiąc i nie zauwazyłem tam Disneylandu ani specjalnie tłoku czy to na szlakach czy to w miejscowościach . Na kilku lewadach nie spotkałem żywej duszy czy to latem czy zimą . Pisząc o komercji trzeba trzymać się faktów , a takze skali odniesienia do popularności danego kierunku podróży i nie ma to nic do rzeczy czy jest to kraj w Europie czy egzotyka. Na Kanarach ,wyspy jak La Gomera czy La Palma spotkać turystę to wielkie szczeście , to samo odnosi sie innych miejsc na tej planecie . Wszystko co jest popularne mozna wrzucic do jednego worka jako Disneyland.

      Lubię to

  13. Bylem na azorach, zgadzam sie co do autobusow….ja wynajalem auto co jest bardziej niz wskazane…..a co do plazowania i wywalania wymion….to pomylila pani azory z costa del sol…chwala ze sa na ziemi jeszcze normalne miejsca…pozdrawiam.

    Lubię to

  14. Miła a nieznan mi Pani Kasiu :-)

    Nie wiem kim pani, Pani Kasiu jest tak rzeczywiście w naturze i na codzień??
    (studia, miasto, zawód. droga kariery, bo płeć już jest mi znana :) ?

    Ale co najważniejsze, to z Pani blogowych „literek” można wyczytać Pani życiowe pasje podróżnicze, ciekawość świata i Pani życiową odwagę, oraz fakt bycia niezależną,
    wolną i bezpruderyjną, wyzwoloną ze sztuczności młoda Kobietą czy Dziewczyną :-))

    Jest Pani i spontaniczna i szczerze autentyczna w pokazywaniu swich nastrojów oraz poglądów !! To mile należy w Pani subiektywiźmie uszanować i cenić najbardziej i to mi się bardzo podoba. :-) Przyjmijmy, że me psychologizmy o Pani odkrytej emocjonalnie poprzez posty osobowości sąw miare z intuicji obiektywne ale z pewnym przymrużeniem oka, bowiem w moim biegu przez życie zdarzało mi się z „niejednej piekarni chleba skosztować” , wiec mam skalę porównań w sobie :-))))

    BTW : dużo przez ostatnie 17 lat podróżowałem i podróżuję, zwiedziłem różne kontynenty w warunkach i „luxury hotels” ale i w hostelach czy górskich namiotach, wędrijąc z plecakiem oraz nordic walking w dłoniach, dotykałem wielu kulturowych cywilizacji oraz doznawalem ujrzenia różnorodnego piękna Natury.:-) .

    Jestem także wielbicielem aktywności fizycznej: od wędrówki trekingowej po górach i po himalaskich czy patagońskich lodowcach oraz tropikalnych górach w Tajlandii czy w Malezji, wspinaczki, żeglarstwa regatowego i wypoczynkowego (boskie włoczenie się 3 lata temu przez 3 tygodnie katamaranem po Karaibach), nurkowanie scuba deving oraz zwykły rower.

    Teraz mam plan na wakacje przejść sie z plecakiem pieszo po drodze Camina de Santiago de Compostella , szlakiem pielgrzymki do grobu św Jakuba w Hiszoani. Trasa od francuskiego St .Jean Pied de Port w dept. Pyrenee Atlantique do Santiago de Compostella liczy sobie 740 km. czas 30-40 dni !! Traktuję ten plan jako otwarcie mego II etapu życia :-)))
    Życie ciągle jest piękne i tyle mam jeszcze do zobaczenia w nim :-)))

    Sorry ze ciut exhibicjonistycznie otwieram się teraz przed Panią, ale rozumie juz Pani dobrze, dlaczego tak dobrze empatycznie wyczuwam Pani pasje, tęsknoty i podróżnicze pragnienia. :-)
    Podobnie jak Pani lubię góry i wędrówki po nich, gdyż nie dość, iż jestem spod znaku Strzelca, ro w dodatku urodziłem się pod górą Strzelec, więc nie tylko sudeckie góry ciągle noszę sobie w sercu :-))

    Pani Kasiu,
    wszedłem przypadkiem na Pani blogowy wpis o Azorach dlatego, iż przedwczoraj dostałem od znajomych ofertę wyjazdu w pażdzierniku na 2 tyg na AZORY i objazd kilku wysp w azorskim archipelagu. Grupa ma liczyć 20 osób. To ma być super cenowa, tania wyjazdowa oferta, gdyż znajomi są w trakcie starania sie o uzyskanie pomocy finansowej ze środków UE na promocję turystyczną tego atlantyckiego regionu Portugalii. Pani bllog oraz rózne opinie o Azorach pozwalają mi byc przygotowanym na ten wyjazd. dziękuję za czas jaki Pani poświeca na podzielenie sie ze światem amatorów- podróżników swoimi ciekawymi impresjami. To jest pomocne. Ponadto robi Pani doskonale podróżnicze zdjecia. :-)

    Jak dostanę program i kosztorys, to chyba podejmę to wyzwanie… może w I połowie października na Azorach będzie lepsza pogoda niz miała Pani dwa lata temu w lipcu ??
    Oby tak było ..:)
    W Portugalii byłem w 2003 r i zachwyciłem się wtenczas klimatem ujutnej Lizbony :-)

    ps. Na Pani piękne „wybyczenie sie” i opalenie sie topless na tropikalnej plaży polecam Pani wyjazd na wyspę Antigua na Karaibach, ceny są znośne, (mają ca 300 plaż z super „pudrowym” bielusieńkim piaskiem) albo do Tajlandii: na wyspę Ko Phi Phi albo na półwysep Rayle Bay koło Krabi…. Jest na półwyspie Rayle Bay znana plaża Ngha Pha… cudo świata, a w dodatku pusta plaża, :-))))
    Będzie tam Pani szczęśliwa radością i uśmiechem życia, a kuchnia tajska jest super :-)
    I promise you :-)

    Podsyłam Pani kilka linków do mych reportażowych górskich i morskich, podróżniczych fotoalbumów.
    Jeśli to Panią zainteresuje to proszę otworzyć je w wolnej chwili.
    Nie boję siękrytyki nawet „subiektywnej” :-))))

    Przepraszam z góry za to me „foto -tsunami” ….

    https://get.google.com/albumarchive/104934969441156033591/album/AF1QipNOnlJx19aKyVk35WGFscvUk6G8vLVX2gQ4gnQC

    https://get.google.com/albumarchive/104934969441156033591/album/AF1QipMaAK-nn-BvZHIqgqpp2diSAb3h2fJuqzFmYg31?authKey=CNa7-fafyfSMpQE

    https://get.google.com/albumarchive/104934969441156033591/album/AF1QipNC-m7Ob6nBMikQe8cMIKANLp9ooMEi2dLuJq6f

    https://get.google.com/albumarchive/104934969441156033591/album/AF1QipNC-m7Ob6nBMikQe8cMIKANLp9ooMEi2dLuJq6f

    https://get.google.com/albumarchive/104934969441156033591/album/AF1QipMm_PXuNacTXoQO7fn5ko-K4mAFDR9bldkQcowp

    https://get.google.com/albumarchive/104934969441156033591/album/AF1QipNDn9AygRf0QzyOcgxBqy5R7ZukWwgVAV-OF1_e

    https://get.google.com/albumarchive/104934969441156033591/album/AF1QipOVDmmKL80klVncUAGhoMQx_-gdIE3E8jtwnx0y

    https://get.google.com/albumarchive/104934969441156033591/album/AF1QipO0lI4pef0pgRUe8yiWiTrXpmEgfsqhkvjJu3Qx

    Pozdrawiam Panią serecznie, życząc Pani super podróżniczych wakacji w 2017 r !!!

    Jacek, podróżnik „no-age” :-)

    Polubione przez 1 osoba

  15. Panie Jacku! Dziękuję bardzo za super komentarz, postaram się odpisać więcj nieco później, bo za chwilę wybieram się w Beskid Niski na weekend ;-) A już miałam zablokować komentarze pod tym postem…. :-P

    Lubię to

    1. Wooow, ale jest pani KASIU szybka w odpowiedzi na mój „zabłąkany” post :-)

      Wiem co to znaczy przedweekendowy pośpiech, gdy Beskidy nisko się Pani kłaniają :)
      A jednak znalazla Pani czas na odpowiedź.
      To miłe. :)

      Jest angielskie pojęcie „soulmate” odpowiadajace polskiemu określeniu: „pokrewna dusza” :-))) Pani raczej nie nosi tzw. masek na twarzy :) . Jest Pani b autentyczna :)
      Nie zapeszając, to intuicyjnie wyczuwam, iz mamy p.Kasiu pewne „podróżnicze” pokrewieństwo w sobie.!! Tak to odbieram po Pani postach na blogu. :-)))
      Łączą bowiem Nas pasje podróżowania, góry i fotografia :-)

      Ba, nawet zaintrygowany Pani blogiem, to dzisiaj przez kilka godzin wraz z Panią, jako „duszek dobruszek” niewidocznie siedzący na Pani ramieniu, powędrowałem przez Pani relacje, okraszone pięknymi fotografiami. To są Pani postowe opowieści, bilansujące 2015 r, potem kilka Pani wpisów z 2016 i tegoroczna Pani Gruzja, znowu Kanary i wędrówki po Tatrach, Pieninach – po polskich i słowackich szlakach, kiedyś mi doskonale znanych!!.
      Później po studenckej młodości odkrywałem Aply, ale i także bułgarskie góry – Riła i Malowica :)…. Potem realizowałem każdej niemal zimy swoją sportową pasję … czyli amatorskie narciarstwo zjazdowe. Więc tym sposobem poznałem wszystkie co najważniejsze zimowe alpejskie ośrodki narciarskie w całej Europie. Plus Dolomity i Apeniny.
      To fajne jest porównywanie… znać te górskie szlaki z letnich wędrówek pieszo czy ze wspinaczki, a potem zimą wszystko to widzieć w zimowej scenerii. :)

      By the way : po przeczytaniu tych blogowych postów już niemal wszystko wiem o Pani.:) Mieszka Pani w Krakowie koło Błoni, mieszkanie jest ciepło zaranżowane, to Pani jest królewstwo prywatności, (mhm… Kraków znam dobrze :). Także jest pani Kasiu w pewnym sensie korporacyjnym uczestnikiem „pogoni za sukcesem” , choć dalej dzielnie Pani broni swej duchowej niezależności, stąd ta zmiana pracy po 8 latach pracy na nową, ciekawszą „koorporacyjną komórkę”!! Aha, dzieciństwo spedziła Pani w Beskidzie Niskim, raczej w małej miejscowości, stąd u Pani „genetyczny” jest hart ducha i woli :-))) (ale chyba nie urodziła się Pani w Bieszczadach? – cudne są tam górskie szlaki jesienią)
      .
      BTW: to Pani życiorysowe quasi CV piszę z uśmiechem na ustach, gdyż i ja sam także poznałem swego czasu reguły korporacyjnego życia, tylko być może że ze szczytów korporacyjnej władzy, dlatego wiem, iż walcząc o zawodową pozycję i rozwój, trzeba pracować czasami i po 12-13 h/dziennie :-((. Jak i czasami 1 x kwartał objeżdżać z finansowymi prezentacjami w ramach public relationship różne fundusze inwestycyjne, wg formuły — przylot, lotnisko, taxi, hotel, nocleg, rano taxi do funduszu, prezentacja i dyskusja, taxi , lotnisko i fruu do innego kraju w Europie. Takie służbowe podróżowanie czasami trwało do 6 dni…Dlatego zawsze po 3 m-cach intensywnej pracy brałem kilka dni wolnego i uciekałem w prywatne podróżowanie lub w góry, dla zdrowego relaksu. .

      Jeszcze Kasiu podsyłam Ci jeszcze cztery kolejne linki, byś poprzez wizualizację podnosila swe przedwakacyjne wolnościowe samopoczucie :-))
      ( sorry za ciut teraz być może nieeleganckie tykanie, nie wiem czy czasem nie popełniam „par force” nietaktu wobec Ciebie, ale lubie w korespondecji i na żywo poslugiwać się w rozmowie bezpośrednim zwrotem ” You” :) . Bo przecież stosowanie słowa „You” w niczym nie obniża mego szacunku wobec Rozmówcy !! :) Polacy w tym względzie są dosyć konserwatywni. Używanie grzecznościowego zwrotu: „Pan”, ” Pani” chyba wynika ze staroszlacheckich polskich kompleksów ……
      Pobrzmiewa widać w nim echo XVII w. powiedzenia : ” Szlachcic na zagrodzie równy Wojewodzie” :-)) .

      Oto te cztery linki:

      https://get.google.com/albumarchive/104934969441156033591/album/AF1QipODgnHUC4lYF0cfC7UPDWsn4B9EaCJTAviy1obx

      https://get.google.com/albumarchive/104934969441156033591/album/AF1QipNPLIJGi38Dm-tEPNijTQUdOge-dKcAqbw1gfv7

      google.com/albumarchive/104934969441156033591/album/AF1QipOxpnazdZXAP3ZpDvu3IhlORTHayHa4wFTHa0V3/AF1QipNDJs7HY5JqInMh-7vx4dfwMisC0da5u4zqfZvp?authKey=COzqvqShuufUSw

      https://get.google.com/albumarchive/104934969441156033591/album/AF1QipOd-aSNvm2H3Ia3QXjDv-X8NVY03Te_nm4XPmYD

      Sorry wielkie za foto namolność… Proszę o wybaczenie….

      p. KASIU :)

      Życzę Tobie doskonałego weekendu w Beskidzie.
      Medytuj nad smakami życia i rano i wieczorem tam w Beskidach,
      mając bezkres łańcuchów wzgórz i gór nad sobą :)

      Nawet Ci Kasiu bardzo zazdroszczę tych majowych górskich widoków, bowiem mnie
      z kolei czeka w ten weekend wyprawa pod Warszawę, do rodziny syna mej starszej siostry,
      Jej fajna i urokliwa wnusia Jagodzia ma uroczystość komunijną, więc będę i „komunistą” :-))

      Do kontaktu, pozdrawiam serdecznie Ciebie

      Jacek Strzelecki

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s