Od zmierzchu do świtu. Teide 3718 m n.p.m

Teide powinien być w herbie Wysp Kanaryjskich. Przepiękny stratowulkan o kształcie piramidy widać z większości wysp archipelagu. Nie raz oglądałam go z promów, okien pokoi hotelowych, przemierzając szlaki, leżąc na plaży. Kiedy kilka lat temu pierwszy raz zobaczyłam ogromny stożek Teide coś mnie ścisnęło za gardło. Oszalałam na jego punkcie. „Zdobywanie” szczytu kolejką nie wchodziło w grę, a wejście z buta wydawało się poza zasięgiem moich możliwości. Minęło 6 lat, dziś stoję na krawędzi krateru i patrzę na morze chmur pode mną, trochę nie wierząc, że to się dzieje naprawdę. Czytaj dalej „Od zmierzchu do świtu. Teide 3718 m n.p.m”

Parque Natural del Archipiélago Chinijo

Pierwszy i jedyny autobus do Maguez wyjeżdża z dworca w Arrecife po ósmej rano. W busiku zaledwie kilka osób jadących do pracy  i ja – z mokrym plecakiem i w mokrych spodniach. Już w drodze na dworzec wylała mi się w plecaku woda, więc mam godzinę,żeby się jakoś wysuszyć. Autobus przemierza małe białe miasteczka rozrzucone wśród dawno wygasłych wulkanów, małe rybackie wioski na wybrzeżu,wreszcie odbija w głąb wyspy na północny zachód,gdzie z równiny wyrasta ponad 600 metrowy stożek wulkanu La Corona. Dwa lata temu na Lanzarote zabrakło na niego czasu,więc może dziś….. Czytaj dalej „Parque Natural del Archipiélago Chinijo”

Sendero de Bayuyo. Wśród zielonych wulkanów.

Z czym Wam się kojarzy Fuerteventura? Wystarczy wpisać ją  w wyszukiwarkę i google wypluwa jakieś 24 miliony stron; na zdjęciach widzimy lazurowy ocean, surferów, wydmy, kilometry złotego piasku, pustynię. Wulkany,trekking? To chyba nie na tej wyspie. To jeden z powodów,dla których tak długo omijałam Fuerteventurę. Jak się okazało – byłam w błędzie. Wyspa oferuje nie tylko najlepsze plaże Atlantyku i doskonałe warunki do uprawiania sportów wodnych, ale też rozbudowaną i dobrze oznakowaną siec szlaków pieszych. Zapraszam więc na pierwszą wedrówkę po Fuerteventurze.