La Graciosa trekking

Plażowanie pod wulkanem. Montaña Bermeja & Playa de las Conchas

Co można robić przez 48 h na pustynnej wysepce, którą da się obejść dookoła w kilka godzin? W miejscu bez asfaltowych dróg, sklepów z pamiątkami, naganiaczy do knajp, zabytków i jakichkolwiek atrakcji turystycznych? Zadupie wszechświata…Można zwariować z nudów, zwłaszcza jeśli po wyspie włóczysz się całkiem sam/a.

Z braku laku idziesz przed siebie. Słońce wypala mózg, bo próżno szukać kawałka cienia, co jakiś czas mija Cię terenowy samochód wzbijając tuman kurzu, a Ty wypluwasz ziarenka piasku, nienaturalne cisza dźwięczy w uszach, a w zasięgu wzroku nie widzisz nikogo. Na horyzoncie majaczą się skaliste wysepki wynurzające się z oceanu i prawie idealny rudawy stożek wulkanu. Cisza, pustka, samotność. Znam takich, którzy nieźle by się zeschizowali w takich okolicznościach przyrody. Ja spędziłam cudowny dzień.

La Graciosa trekking Montana Bermeja
nuda :-P

W pogoni za słońcem

Jeden z moich priorytetów na 2017 ( a właściwie na resztę życia) to jak najczęstsze oglądanie wschodów i zachodów słońca. Niebagatelny wpływ na to, że obrałam sobie taki, a nie inny target miał zapewne fakt, że ostatnie 8 lat spędziłam pracując na drugą zmianę (kiedy słońce wschodziło – spałam, kiedy zachodziło – gapiłam się w monitor). Dlatego wiele sobie obiecywałam po krótkim pobycie na La Graciosie – tym bardziej, że nie groziło mi tam nocne wędrowanie przez las ( na wyspie rośnie w sumie może z 5 palm), nie byłam też uzależniona od rozkładu autobusów – mogłam prosto z pensjonatu w kilkadziesiąt minut wejść na jakiś wulkan. Zacierałam już ręce na myśl o spektakularnych fotach, jakie przywiozę.

Puerto del Carmen Playa Grande zachód słońca
nadrabiam zaległości

Drugi dzień na wyspie. Mimo nocnych hałasów zerwałam się z łóżka przed świtem, a raczej ciemną nocą. Na Kanarach słońca wstaje dużo później niż w Polsce, dlatego bez szczególnej spiny można zaliczyć spektakularny wschód słońca. Taki miałam plan, pozostawało tylko wybrać wulkan z którego będę oglądać słońce wynurzające się z oceanu.

La Graciosa wschód słońca
it’s always darkest before the dawn

Kiedy jednak otworzyłam oczy, ostatnią rzeczą, na jaką miałam ochotę było samotne włóczenie się w ciemnościach po wertepach w poszukiwaniu jakiejś ścieżki na wulkan  (idealną miejscówkę odkryję przypadkiem dopiero wieczorem, może kiedyś tę wiedzę wykorzystam).  Zamiast tego wybrałam się na spacer wzdłuż wybrzeża. Szybko zostawiłam za sobą zabudowania Caleta del Sebo i idąc ścieżką nad oceanem czekałam aż wstanie słońce. Na próżno – słońce, nie dość, ze wzeszło gdzieś za klifami Famara, to od razu ukryło się za niskimi chmurami.

klify Famara
klify Famara
Caleta del Sebo jeszcze śpi
Caleta del Sebo jeszcze śpi

A kiedy już pogodziłam się z tym, że wschód słońca właściwie się dziś nie odbędzie – nagle wiszące nisko nad klifami i wulkanami chmury rozjaśniło poranne światło. Trwało to tylko chwilę, potem znów nastał niefotogeniczny pochmurny leniwy poranek ( częsta sytuacja na Kanarach – rano jest nieciekawie, ale koło południa robi się klasyczna lampa).

domek  "za miastem"
domek „za miastem”
Caleta del Sebo
na plaży tylko mewy
Montana Amarilla La Graciosa
moja wczorajsza zdobycz – Montaña Amarilla

Zachód słońca też d… nie urwał. Było bardziej mrocznie niż kiczowato.

kanaryjski Mordor Graciosa
kanaryjski Mordor

Plażing & trekking

La Graciosa z lotu ptaka ( a raczej Boeninga 737) przypomina unoszący się na oceanie płaski placek z rozrzuconymi gdzieniegdzie małymi, ale wybitnymi wulkanami). Dlatego, żeby wejść na jakąś górkę albo dotrzeć na fajną plaże, trzeba przecierpieć swoje dreptając po płaskim w palącym słońcu (lato) albo walcząc z porywistym wiatrem ( zima). Można oczywiście wypożyczyć rower, ale z mojej perspektywy byłoby to za duże zobowiązanie – a) trzeba go pilnować b) nie można wtedy po prostu zejść z drogi i wejść na losowo wybrany wulkan c) wreszcie – oddać o określonej porze. Wolałam trzasnąć 18 km piechotą bez kawałka cienia.

Montana Bermeja
Montaña Bermeja
Montana Bermeja szlak Graciosa trekking
trasa wycieczki – opentopomap.org

Playa de las Conchas i Montaña Bermeja, położone na północno zachodnim krańcu wyspy były moimi celami w tą październikową słoneczną sobotę. Brakło mi czasu, żeby je odwiedzić podczas mojej pierwszej wizyty na wyspie, w 2015. Montana Bermeja z daleka wygląda jak idealny stożek i zafascynowała mnie, kiedy tylko pierwszy raz zobaczyłam ją 3 lata wcześniej.  Równie wspaniale prezentuje się  oglądana o zachodzie słońca z innego wulkanu.

Montana Bermeja trekking Graciosa
kusi z daleka

Niestety, traci nieco uroku przy bliższym poznaniu. Od Caleta del Sebo dzieli ją 7 km, teoretycznie to bardzo blisko, ale przyznam, że mnie ten marsz szutrową drogą w pełnym słońcu wykończył fizycznie i psychicznie. Dzień wcześniej wręcz wbiegłam na wulkan w podskokach, dziś końcowy odcinek pokonałam w tempie żółwia – ostatkiem sił. Zdecydowanie nie polecam wchodzić tam w samo południe w upale.

Montana Bermeja
ostatnia „prosta”
Playa de las Conchas la Graciosa
dzięki Bogu na plażę niedaleko

Planowałam dłuższy chillout na szczycie, ale wiało tak, że obawiałam się, że wiatr zdmuchnie mnie ze zbocza ( od strony oceanu jest dość stromo). Jednym słowem – klepnęłam szczyt i zbiegłam na dół – prosto na plażę.

Montana Clara
Montaña Clara
La Graciosa trekking szlaki
dokładnie widać, jakie przestrzenie trzeba przejść między jednym a drugim wulkanem

Playa de las Conchas to prawdopodobnie najpiękniejsza plaża na wyspie. Położona u stóp wulkanu, z lazurową wodą  i bardzo silnymi prądami. Playa peligrosa – ostrzega tablica. W domyśle – lepiej się nie kąpać. Faktycznie – spędziłam resztę popołudnia gapiąc się na rozbijające się o skały potężne fale….i beztrosko pluskające się w nich towarzystwo. Wyglądali na miejscowych i pewnie się na tej plaży wychowali 😊, śmiejąc się z turystów, którzy nie zanurzali nawet stopy w oceanie. Nie wiem, czy kiedykolwiek da się tam pływać, ale i tak warto spędzić na plaży kilka godzin.

Playa de las Conchas Graciosa
gapienie się na fale zdecydowanie relaksuje

Nie docierają tam katamarany z turystami i głośną muzyką, jak się pewnie domyślacie kostium nie jest obowiązkowy, można znaleźć sobie zaciszne, chroniące przed wiatrem miejsce wśród czarnych wulkanicznych skał i po prostu spędzić dzień na kontemplacji fal.  Niesamowicie relaksujące zajęcie. Pod warunkiem, że człowiek nie myśli o czekającym go nużącym powrocie przez wulkaniczną pustynię.

Playa de las Conchas Graciosa
kolor wody jak na Karaibach

W drodze powrotnej wpadłam jeszcze na chwilę do Mordoru. Po zachodzie słońca kolorowa, ciepła wyspa zmieniła się w nieprzyjazną, martwą krainę. Zimny, porywisty wiatr zastąpił lejący się z nieba żar. Usiadłam cichutko w schronie, który ktoś zbudował tam z kamieni i spłynął na mnie spokój, którego codziennie tak mi brakuje. Po ciemku wróciłam do rybackiej osady. Powoli kończył się mój czas na La Graciosie.

La Graciosa Montana Amarilla sunset
czas się pożegnać

Bilet na prom – 20 €, autobus z Arrecife 10€, dwa noclegi – 50 €. 48 godzin spokoju – bezcenne! Jeżeli będziecie kiedyś na Lanzarote, nie zastanawiajcie się dwa razy, czy odwiedzić przyklejoną do niej malutką wysepkę. Polecam. Kasia Zajkowska.

Kilka konkretów :

  • dojazd z Arrecife do Orzola autobusem 09 ( rozkład), pierwszy odjeżdża z dworca ok. 7 rano
  • prom na Graciosę -bilety do kupienia w budkach w porcie w Orzola – Lineas Romero albo Biosfera Express
  • nocleg – Pension Girasol ( nie ma na bookingu, trzeba dzwonić i dogadać się po hiszpańsku); jest też pole namiotowe, niezbędna wcześniejsza rejestracja
  • na miejscu są dwa supermarkety ( czynne 8-22) i kilka knajp, więc nie trzeba brać ze sobą prowiantu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s