jesienny zachód słońca w Pieninach

Powrót w góry. Zachód słońca na Wysokim Wierchu


Październikowa sobota, godzina do zachodu słońca. Podczas gdy wesołe towarzystwo biesiadowało na zewnątrz schroniska i tylko kwestią czasu było kiedy na drewnianych stołach pojawią się przyniesione z dołu alkohole (jak wiadomo, w Durbaszce panuje prohibicja), ja cichutko i zupełnie sama szłam powoli w kierunku Wysokiego Wierchu. Kiedy tylko znalazłam się na grzbiecie Małych Pienin, zaczęła się magia. Schowane przez pół dnia za chmurami słońce, nagle oświetliło zielone wzgórza, na których o tej porze nie było już nikogo. Za nic w świecie nie wróciłabym teraz na nocleg do gwarnego schroniska. Bogu niech będą dzięki, że nie było już miejsc. Bo człowiek najbardziej samotny czuje się w tłumie.

Wysoki Wierch Pieniny jesień
na grzbiecie Małych Pienin

Poprzedniego dnia, kiedy o świcie szłam na autobus do pracy i patrzyłam na kolorowe poranne niebo nad dachami Krakowa, zamarzył mi się wschód i zachód słońca w górach. Zanim dotarłam do biurowca na obrzeżach miasta, miałam w głowie gotowy plan. Wprawdzie noga po złamaniu nadal mi doskwierała, ale stwierdziłam, że dłużej nie wytrzymam bez gór.

Szybki mail do schroniska „Pod Durbaszką” i równie szybka odpowiedź – miejsc brak. Trochę mnie to zbiło z tropu i wizja zachodu słońca na Wysokim Wierchu zaczęła blednąć. Kilka godzin i klika telefonów później miałam zabukowany nocleg w Jaworkach i w perspektywie pierwszy od 10 tygodni spacer po górach. A także – nocny samotny powrót na dół. Na to chyba czekałam najbardziej. Potrzebowałam resetu!

na takie widoki liczyłam ;-)
najlepszy reset

Po dwóch miesiącach nieobecności w górach spędzonych na smętnej wegetacji w domu z serialami, przed wyjazdem zaczęłam odczuwać reisefieber jakbym co najmniej jechała w Alpy. Ba, zapomniałam, co się pakuje w góry i w rezultacie…nie wzięłam mapy. Shame on me!

Wypad na zachód słońca ma jedną podstawową zaletę – nie trzeba wcześnie wstawać, dlatego w Jaworkach pojawiłam się  dopiero około południa. Miejscowość była wymarła, cicha i zalana słońcem. Cały niepokój gdzieś się ulotnił. Do zachodu słońca była kupa czasu, a ja nie miałam co ze sobą zrobić, więc wybrałam się na mały rekonesans. Odkryłam bardzo zachęcającą knajpę w „centrum” i wyciąg krzesełkowy Homole.

Jaworki
Jaworki

Dawno już minęły czasy, kiedy korzystanie ze zdobyczy techniki uważałam za ujmę na honorze, poza tym – nie chciałam nadwyrężyć nogi. Wróciłam po plecak i już za chwilę siedziałam na krzesełku (a raczej kanapie) szybko i bezboleśnie zdobywając wysokość. Niedaleko górnej stacji wyciągu biegnie szlak na Wysoką, można też dojść stąd do Wąwozu Homole. Skierowałam się na ten pierwszy, ostrożnie stawiając każdy krok, jakby moja prawa stopa była z porcelany. W końcu miałam ją nadal oszczędzać :-P

szlak Wysoka Pieniny
znów na szlaku

Szybko zapomniałam o nodze, Krakowie i innych nieprzyjemnych rzeczach, cieszyłam się tym, że wreszcie jestem na szlaku. Nie ma nic lepszego, niż zarzucić plecak na plecy i po prostu iść przed siebie. Zaleciało trochę Coelho, nie?

Wysoka Pieniny
Wysoka

Kolejny już raz zignorowałam Wysoką, gdzie zmierzała większość osób, zamiast tego odbiłam na polną drogę, która miała mnie zaprowadzić do schroniska. Po drodze minęłam Bazę pod Wysoką ( nie wiedziałam, że latem jest tam pole namiotowe, za to zastanawiałam się, czy w rozwalającej się chacie można spać), a w końcu skręciłam w prawo na niewyraźną ścieżkę biegnącą prosto Pod Durbaszkę. Chyba nie na każdej mapie ścieżka jest, zresztą, ja mapy nie miałam, za to zainstalowaną w telefonie apkę maps.me. Znów ją reklamuję, bo wydaje mi się całkiem fajną opcją, jeśli chce się wędrować poza oficjalnymi szlakami.

chatka pod Wysoką
chatka pod Wysoką
Beskid Sądecki
Beskid Sądecki

Słońce schowało się za chmurami i zaczęło dość konkretnie wiać, jesienne barwy przygasły, a ja właściwie pogodziłam się z losem, że nici z pięknego zachodu słońca. Do schroniska szłam ok. 1,5 h i nie ma co ukrywać, zmachałam się ( dwa miesiące siedzenia na tyłku robią swoje). Zadekowałam się w kąciku na tarasie, ubrałam puchówkę, wyciągnęłam prowiant i tak przesiedziałam godzinę. Wciąż nie byłam przekonana czy w takich warunkach ( zachmurzenie) jest sens iść na zachód słońca.

schronisko Pod Durbaszką
Pod Durbaszką

„Kiedy dorosnę, chcę być fotografem krajobrazowym!”. A może w następny życiu (choć może mam szansę i w tym, ponoć nigdy nie jest za późno na spełnianie marzeń). W poszukiwaniu dobrego światła i pięknych kadrów szłam grzbietem Małych Pienin w kierunku szczytu, podczas gdy większość wędrowców wracała już na dół.

Małe Pieniny Wysoki Wierch
uwielbiam to miejsce
Małe Pieniny
spojrzenie na wschód

Na Wysokim Wierchu byłam kilkanaście minut przed zachodem słońca. Jako jedyna osoba na szczycie. Wiatr ucichł zupełnie a słońce powoli chowało się gdzieś za Trzema Koronami.  Lepszego powrotu w góry nie mogłam sobie wymarzyć.

Wysoki Wierch zachód słońca
jest pięknie
Małe Pieniny zachód słońca
tak pięknie, że aż kiczowato
jednak trochę się stęskniłam za Tatrami
jednak trochę się stęskniłam za Tatrami

Moja samotna kontemplacja nie trwała długo, bo nadjechało kilkoro rowerzystów, ale nie przeszkadzaliśmy sobie nawzajem. Zresztą trzaskanie zdjęcia za zdjęciem nie można do końca nazwać kontemplacją. Czasem chciałabym nie mieć ze sobą aparatu.

Trzy Korony
Trzy Korony
Wysoki Wierch
coraz lepszy klimat

Niebo nad Tatrami coraz bardziej ciemniało, kiedy zaczęłam schodzić z Wysokiego Wierchu. Przez pierwsze pół godziny nie wyciągałam nawet czołówki, ciesząc się zapadającym zmrokiem, daleko od sztucznego światła ludzkich osiedli. Minęłam gwarne schronisko ciesząc się, że nie muszę tam, wśród obcych ludzi nocować. Podczas nudnego zejścia do Jaworek w egipskich ciemnościach tylko ze dwa razy pomyślałam o Blair Witch Project, kiedy przypadkiem światło czołówki padło na nieprzyjazny, ciemny las. Potem było już tylko zimne piwo i najlepszy na świecie placek ziemniaczany z jagnięciną w jedynej czynnej knajpie ( Restauracja Bacówka – polecam!). Misja „Zachód słońca w górach” zakończona pełnym sukcesem!

dobranoc
dobranoc

 

 

10 uwag do wpisu “Powrót w góry. Zachód słońca na Wysokim Wierchu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s