Cztery pory roku na szlaku. Podsumowanie roku 2015

Kiedy zaczynałam pisać bloga, miał balansować na granicy pomiędzy plażą, długimi godzinami na słońcu a wędrówkami po górskich szlakach. Dziś muszę spojrzeć prawdzie w oczy – jedyne czym się teraz jaram to góry! Mimo, że wciąż kocham ciepło i słońce, plaża zdecydowanie zeszła na dalszy plan.

Na Azorach byłam nieszczęśliwa i zblazowana, bo zamiast po graniach i stromych stokach, wędrowałam wśród zielonych wzgórz i  jezior w wygasłych wulkanach. W Grecji, smażąc się na przepięknej dzikiej plaży, zazdrościłam tym, co na fejsa wrzucali zdjęcia z Tatr i śniłam o ośnieżonych górskich szczytach. Każdy tydzień zaczynałam tak samo – od monitorowania mountain – forecast, kamerek TOPR-u i planowania weekendowej wędrówki. Czytaj dalej „Cztery pory roku na szlaku. Podsumowanie roku 2015”

Niezdobyty Kerkis.Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść niepokonanym…

Wiedziałam, że tak będzie. Gadałam o tej górze non stop. Każdej napotkanej osobie opowiadałam, że na nią wejdę. Wędrując po Fourni patrzyłam na jej sylwetkę z oddali jako na mój kolejny cel. Na promie upierałam się, że widać Samos i moją górę. Nie słuchałam nikogo, że ciężko będzie wejść na szczyt w upale. Jednym słowem – kozakowałam. Jak było do przewidzenia – zapeszyłam. Teoretycznie mogłam ją zdobyć, praktycznie też, ale podjęłam bardzo trudną dla każdego górołaza decyzję o odwrocie. Teraz trochę żałuję, ale tego dnia schodząc szutrową drogą i desperacko szukając skrawka cienia przez ostatnie dwie godziny byłam pewna, że zrobiłam dobrze… Góry nie zdobyłam, co nie znaczy, że wycieczka była nieudana. Ale od początku….

Czytaj dalej „Niezdobyty Kerkis.Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść niepokonanym…”