Montaña Blanca. Coraz bliżej nieba.


Jeszcze tylko kilka kroków, ostatnia prosta na szczyt. Tym razem to nie oksymoron.  Zazwyczaj te kilka chwil przed szczytem to wspinaczka, wysiłek,pot, przekleństwa pod nosem. Nie tym razem. Łagodna ścieżka wije się pośród wulkanicznych pagórków i prowadzi wprost do usypanego z kamieni kopczyka. 2748 m. n.p.m. Wyżej jeszcze nie byłam! Siadam na ziemi i patrzę prosto w słońce. Słońce wydaje się dużo większe  i jaśniejsze niż na poziomie morza, gdzie byłam jeszcze kilka godzin wcześniej. Czytaj dalej „Montaña Blanca. Coraz bliżej nieba.”

Tak się spełnia marzenia!


Listopad to tradycyjnie czas narzekania. Kraków spowity gęstym smogiem, zimno i ciemno, urlop wykorzystany do zera, koniec roku to czas podsumowań, ktore nie zawsze wypadają dobrze. Smutek i nostalgia. Ale kiedy tak siedzę na sofie i użalam się nad sobą, nagle przypominam sobie, chociaż moje życie nie wygląda do końca tak jakbym chciała, jestem szczęściarą. Przecież udało mi się spełnić kilka marzeń, które kiedyś wydawały się nierealne. I wcale nie było tak trudno!

Czytaj dalej „Tak się spełnia marzenia!”

Oswajanie zimy.Dzień pierwszy – lans nad Morskim Okiem.


Na Tatromaniakach szał. Ludzie wrzucają zdjęcia  z zaśnieżonych Tatr, komentarze pełne zachwytu i euforii. Ja wpadam w czarną rozpacz – przecież nie tak miało być! Gdzie ta  piękna złota polska jesień i co z z moim planem, żeby jeździć w góry co weekend dopóki nie spadnie śnieg. No właśnie. Czyli to już? Wpadam w deprechę, z nienawiścią spoglądam w kamerki TOPRu i z obrzydzeniem czytam wpisy na FB. Trzeba być nienormalnym,żeby się jarać śniegiem w górach!

Czytaj dalej „Oswajanie zimy.Dzień pierwszy – lans nad Morskim Okiem.”