Z wizytą u rudej baby z Radomia. Pierwsze spotkanie górskiej blogosfery


Jadę na weekend do Radomia…. Że co??? Gdzie??? Po co??? Reakcja moich znajomych byłaby chyba mniej gwałtowana, gdybym powiedziała, że przymierzam się do zdobywania zimowego K2. Radom kojarzy się z prawie niedziałającym lotniskiem i z osławioną chytrą babą. Na pewno nie z górską aktywnością.

Dawno, dawno temu na Tatromaniakach, albo innej górskiej grupie zobaczyłam zdjęcia otagowane „Wieczna Tułaczka”. Wow, ale laska ma perfekcyjnie ułożone włosy w górach – pomyślałam. Obok niej na zdjęciach pojawiała się rudowłosa dziewczyna kryjąca się pod pseudonimem „Tatry dla średniozaawansowanych”. Hmm, nieco dziwna nazwa…. Ale z ciekawości weszłam na fan page’e, potem na blogi, przeczytałam oba od deski do deski; zaczęłam zaglądać tam regularnie. Tak zaczęła się moja przygoda z blogami górskimi. Czytaj dalej „Z wizytą u rudej baby z Radomia. Pierwsze spotkanie górskiej blogosfery”

Łomnica Paweł Kulinicz

Na szczyt mimo wszystko. Paweł Kulinicz pod Łomnicą


Jakie ja  właściwie mam problemy? Pomyślmy…. Że bilety Ryanaira podrożały albo że w piątek muszę siedzieć w pracy do północy. Najgorsze jest to, kiedy w Tatrach nie ma dobrej widoczności, wychodzę na szczyt i góry jakieś takie zamglone. Tragedia, zdjęcia wyjdą byle jakie. Czasem robi się naprawdę poważnie – pod oknem kibole lokalnego klubu drą mordy, przytyłam i nie mieszczę się w ulubione spodenki,martwię się, bo ktoś  mi odlajkował fan page’a na fejsie.

Są dwa światy,jeden –  ludzi młodych i zdrowych, i ten drugi –  świat ludzi niepełnosprawnych. Te światy istnieją równolegle, nie przenikają się – mówi Magda z Fundacji Anny Dymnej ” Mimo wszystko”, moja towarzyszka na tylnym siedzeniu auta pędzącego na Słowację. W piękny niedzielny poranek jedziemy do Tatrzańskiej Łomnicy, na wycieczkę inną niż wszystkie. Czytaj dalej „Na szczyt mimo wszystko. Paweł Kulinicz pod Łomnicą”

Tak się spełnia marzenia!


Listopad to tradycyjnie czas narzekania. Kraków spowity gęstym smogiem, zimno i ciemno, urlop wykorzystany do zera, koniec roku to czas podsumowań, ktore nie zawsze wypadają dobrze. Smutek i nostalgia. Ale kiedy tak siedzę na sofie i użalam się nad sobą, nagle przypominam sobie, chociaż moje życie nie wygląda do końca tak jakbym chciała, jestem szczęściarą. Przecież udało mi się spełnić kilka marzeń, które kiedyś wydawały się nierealne. I wcale nie było tak trudno!

Czytaj dalej „Tak się spełnia marzenia!”