Z wizytą u rudej baby z Radomia. Pierwsze spotkanie górskiej blogosfery

Jadę na weekend do Radomia…. Że co??? Gdzie??? Po co??? Reakcja moich znajomych byłaby chyba mniej gwałtowana, gdybym powiedziała, że przymierzam się do zdobywania zimowego K2. Radom kojarzy się z prawie niedziałającym lotniskiem i z osławioną chytrą babą. Na pewno nie z górską aktywnością.

Dawno, dawno temu na Tatromaniakach, albo innej górskiej grupie zobaczyłam zdjęcia otagowane „Wieczna Tułaczka”. Wow, ale laska ma perfekcyjnie ułożone włosy w górach – pomyślałam. Obok niej na zdjęciach pojawiała się rudowłosa dziewczyna kryjąca się pod pseudonimem „Tatry dla średniozaawansowanych”. Hmm, nieco dziwna nazwa…. Ale z ciekawości weszłam na fan page’e, potem na blogi, przeczytałam oba od deski do deski; zaczęłam zaglądać tam regularnie. Tak zaczęła się moja przygoda z blogami górskimi.

https://www.facebook.com/joahannahvonfrankenstein
typowy bloger górski w akcji

Z biegiem czasu zaczęłam coraz więcej podróżować i  chodzić po górach i ,siłą rzeczy, czytać coraz więcej blogów podróżniczych i górskich. Wreszcie sama napisałam pierwszy artykuł i nieśmiało opublikowałam na nowo utworzonym fan page’u. Blog miał być z założenia podróżniczy, ale wkrótce okazało się, że góry zdecydowanie wygrywają z plażą. Szybko okazało się, że takich jak ja jest więcej – ludzi, którzy chcą się dzielić wspomnieniami i wrażeniami z górskich, mniej lub bardziej harcorowych wędrówek.

BLOGÓRSFERA

Dużo rzeczy nas dzieli – jedni śpią na graniach i biegają poza szlakiem, inni robią jakieś kosmicznie trudne drogi na pionowych ścianach, jeszcze inni mają lęk wysokości; jedni daliby się zabić za Tatry, inni nade wszystko kochają Bieszczady albo Beskidy. Ktoś pracuje w szkole, ktoś inny w korpo, są też szczęśliwcy, którzy cieszą się życiem studenckim. Mimo to, nie zdając sobie z tego sprawy, po pewnym czasie stworzyliśmy w wirtualnym świecie nieoficjalną, małą społeczność.

foto. Joanna Ostrowska
foto. Joanna Ostrowska

„Zapraszam Was do Radomia” – napisała kilka miesięcy temu Ruda z wyboru ( dawniej znana jako „Tatry dla średniozaawansowanych” ). Żeby w lipcowy weekend zamiast w Tatry jechać do Radomia i cały dzień kisić się na jakichś zajęciach? Jeszcze na głowę nie upadłam ! To była moja pierwsza myśl, która zniknęła  dosłownie po kilkunastu sekundach. Przeważyła ciekawość i chęć spotkania w realu tych wszystkich ludzi, których blogi towarzyszą mi na co dzień. No i oczywiście, że TEJ babie z Radomia się nie odmawia :-D Jadę!

if
it’s happening!

Nadeszła pamiętna sobota i do Radomia z wszystkich stron kraju zaczął się zjeżdżać kwiat górskiej blogosfery. Kiedy spotyka się ludzi znanych tylko z internetu, zawsze jest element niepewności. Czy nie będzie sztywno, czy będzie o czym gadać, czy się zintegrujemy? Dlatego z jednej strony byłam podjarana, a z drugiej – bałam się. Na szczęście już na dworcu spotkałam Bartka ( Morgusiowe wędrówki), z którym wspólnie pokonaliśmy wiele przeszkód, żeby dostać się na miejsce spotkania – Centrum Wspinaczkowe Grota ( wiadukty, tunele, etc- paradoksalnie, czasem trudniej się odnaleźć w mieście niż w głuszy). Dotarliśmy na miejsce jako ostatni, a ja oszołomiona weszłam w sam środek i rozjrzałam się wokoło, rozpoznając wiele twarzy widzianych do tej pory tylko w internetach. Kogo my tu mamy?

ŚCIANKA – CHALLENGE ACCEPTED!

Później wszystko potoczyło się z jak lawina – mój pierwszy raz na ściance. Szczerze? Myślałam, że nie wejdę nawet na wysokość dwóch metrów i będzie jedno wielkie zbłaźnienie. Tymczasem było super, a pierwsze wspinaczkowe kroki pomagali stawiać Krzysiek (Pionowe myśli i Bartek ( warto zajrzeć na jego bloga). Dzięki!

ESCAPE ROOM

Kiedy już każdy mięsień miałam umęczony, a ręce drżały tak, że ledwo trzymałam kubek z kawą, nastał czas żeby dla odmiany nieco popracować mózgiem. Kolejna atrakcja to  rozwiązywanie łamigłowek w radomskim escape roomie – Tkalnia Zagadek. Cała zabawa polega na tym, że zamykają Was w pokoju ( na szczęście w grupie a nie solo, i wyjdziecie z niego tylko pod warunkiem skutecznego rozwiązania ukrytych w pomieszczeniu zagadek. Łatwizna? Wbrew pozorom – nie tak łatwo jest się wydostać – już drugi bawiłam się w takim escape roomie i drugi raz nie wyszłam. Niezależnie od rezultatu, taka rozrywka to doskonała integracja.

GÓRSKA PRELEKCJA

Kolejny punkt programu to prelekcja Andrzeja Marcisza – taternika, który samotnie przeszedł grań Tatr Wysokich.  My, dumnie nazywani blogerami górskimi, siedzieliśmy teraz jak dzieci na podłodze wokół Andrzeja, z rozdziawionymi buziami przeżywając razem z nim samotną drogę przez szczyty, turnie i przełęcze. Pamiętajcie, żeby uważać i w górach chronić życie, czasem jeden krok może zadecydować o wszystkim – coś takiego powiedział na koniec nasz prelegent. Zapadła cisza i chyba każdy z nas nieco się zamyślił, bo przecież powszechnie wiadomo, że  wychodząc w góry, nawet te łatwiejsze, zawsze jakoś ryzykujemy, a nawet na najbanalniejszym szlaku może zdarzyć się wypadek.

WARSZTATY

Część oficjalną zlotu zakończyliśmy z grubej rury – posadzili nas na podłodzie, dali kartki, kredki i kazali rysować. Tak zaczęły się warsztaty z personal branding prowadzone przez Magdę Jelonkiewicz-Bałdys z Skills Factory. Każdy z nas musiał sobie zadać pytanie, dlaczego pisze bloga, co jest dla nas ważne, jakie osoby i wydarzenia nas ukształtowały. Wywnętrzać się przed obcymi ludźmi? Wyrażać opinie o nowo poznanych osobach? Zaglądać wgłąb siebie?  Nie było to ani tak straszne ani takie trudne, jakby się mogło z pozoru wydawać. A na pewno dawało dużo do myślenia.

AFTERPARTY

Niestety, to co piękne nie może trwać wiecznie – Żabka i Biedronka nie działają 24/7, a my po dużej dawce wrażeń i emocji, potrzebowaliśmy po prostu po ludzku napić się piwa i rzucić na grilla kiełbasę. Pognaliśmy po zapasy a potem, strudzeni jak po górskiej wyrypie, zasiedliśmy  do stołu zrobionego z drewnianej palety, Jak wiadomo, blogerzy to śmietanka towarzyska i pewien standard musi być zachowany.

DSC_6830
blogerskie afterparty = high life foto. Życie me

Nocne blogerów rozmowy dopiero zaczynały się rozkręcać, ale ja, jak Kopciuszek uciekłam tuż przed północą, żeby złapać autobus do Krakowa. W biegu zdążyłam  jeszcze chwycić upominki: dwa filmy na DVD ( od od sieci kin Helios) i reklamówkę z prezentami od Nikwax ( oj, przyda się na pewno). Co się działo później….nie wiem ;-) Z tego co wiem, strat w ludziach nie było ;-)

Z Radomia wróciłam wykończona ( tak między Bogiem a prawdą jeszcze nie odpoczęłam sobie po Gruzji), a jednocześnie dostałam takiego powera, że mam ochotę rzucić wszystko i jechać w góry ASAP ( jak mówią w korpo). Pierwszy raz od dawna szłam w poniedziałek do pracy w dobrym humorze. Zaczęłam obczajać ściankę wspinaczkową w Krakowie. Nie ma wątpliwości – 1. Spotkanie górskiej blogosfery rozwaliło system! A już na pewno – podreperowało mój system – nerwowy ;-) Mimo, że tak wiele nas różni, to jesteśmy podobni,  mówimy tym samym językiem, a spotykanie ludzi, z którymi dzielimy pasję jest zawsze inspirujące. Daje pozytywnego kopa! Dziękuję Wam wszystkim, a szcególnie Gosi – że jej się chciało ;-)


Jeżeli myślicie, że wszystkie ta atrakcje były za free to się grubo mylicie. Żeby nasze spotkanie odbyło się w takiej a nie innej formie trzeba było szukać wsparcia sponsorów. Co ja mówię, Gosia samodzielnie się o to postarała i chwała jej za to!

Nasze blogo-górskie spotkanie wsparli sponsorzy:

Partnerzy wydarzenia: 

 

Patronat medialny:

 

Kiedy my się bawiliśmy fociła Joanna Ostrowska

Warto również wiedzieć, że nasze spotkanie nie odbyłoby się bez pomocy ludzi kochających góry , którzy wpłacali kasę na polakpotrafi.pl Jeśli to czytacie – wielkie dzięki!


 

Jeżeli komuś mało, wpadajcie na u-tube’a Rudej z wyboru  – krótki filmik ze spotkania

5 uwag do wpisu “Z wizytą u rudej baby z Radomia. Pierwsze spotkanie górskiej blogosfery

  1. „Wow, ale laska ma perfekcyjnie ułożone włosy w górach – pomyślałam.” OMG! Toć widziałaś mnie w górach. Zdjęcia kłamią! :D
    PS. A warsztaty były zadziwiająco trudne. Wcale nie tak łatwo otwierać głowę przed innymi. :)

    Lubię to

  2. Haha, cieszę się, że „rycie mózgu” nie było takie straszne i że udało Wam się ciutkę otworzyć na siebie nawzajem. Fajna z Was ekipa!!! Pozdrawiam ciepło, Magda alias kolejna Baba z Radomia :)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s