Co zabrać ze sobą do Gruzji? Mocną głowę!
Wygląda na to, że Anna i Marcin czują się w Gruzji jak w domu – czytając książkę można się pogubić, ile razy, kiedy i w jakim celu tam byli. Na pewno Gruzja ma w ich sercu szczególne miejsce, tam wzięli ślub, tam czekają na nich przyjaciele, tam Marcin uciekał przed kulami snajperów i ledwie uszedł z życiem z tonącego statku.
Lektura książki to jak niekończąca się impreza – siadamy razem z Mellerami i ich gruzińskimi kompanami za stołem, jemy,pijemy i słuchamy toastów; godziny lecą. W rzeczywistości – zaczyna mi burczeć w brzuchu ( przecież w kółko czytam o gruzińskim jedzeniu) i przejmuje mnie groza na myśl, jak mocną trzeba mieć głowę ( i wątrobę) , żeby bez uszczerbku na zdrowiu przeżyć pobyt w Gruzji.
Iść, ciągle iść w stronę słońca…Z górki na pazurki,a raczej prosto na plażę.
„I don’t know, another way to go then where I’m going,
if this road leads nowhere, I don’t care I’m going”
Tak sobie podśpiewuję do melodii Audio Bullys chodząc po górach :-) Czytaj dalej „Iść, ciągle iść w stronę słońca…Z górki na pazurki,a raczej prosto na plażę.”
Zamek na śniadanie. Megalo Chorio
Retsina smakuje jak płyn do naczyń, a w każdym razie pierwszy kieliszek. Wino,kupione pół roku temu w bezcłowym na Kos, miało czekać na specjalną okazję. Dlaczego otworzyłam je właśnie dziś? Przez pół dnia usiłowałam stworzyć kolejny wpis z Grecji, pooglądałam zdjęcia, poczytałam blogi,zajrzałam do książki o Tilos. Ogarnęła mnie straszna tęsknota. Czytaj dalej „Zamek na śniadanie. Megalo Chorio”
