Czerwone Wierchy. Jak w jeden dzień zaliczyć cztery dwutysięczniki.


Czerwone Wierchy – dla górskiego laika brzmi groźnie,wysoko,stromo. Nie wiem dlaczego takie skojarzenia miałam kiedy pierwszy raz usłyszałam tą nazwę, czyli cztery lata temu, kiedy zaczynałam jeździć w Tatry. Nieco później dowiedziałam się,że to łatwa trasa w Tatrach Zachodnich bez trudności technicznych, za to strasznie długa. To skutecznie odstraszało mnie przez kilka lat, nie wiedzieć czemu wydawało mi się,że nie mam kondycji i nie zdążę przed zmrokiem.

W pierwszy sierpniowy weekend,zamiast wstawać w środku nocy i tłuc się rankiem do Zakopca, postanowiłam pojechać od razu po pracy w piątek, przenocować jak burżuj w hotelu i o świcie wyruszyć na szlak.

Czytaj dalej „Czerwone Wierchy. Jak w jeden dzień zaliczyć cztery dwutysięczniki.”

Sete Cidades. Jeden krater,dwa jeziora, cztery pory roku.


Koniec  trasy, wysiadam z autobusu i bezradnie rozglądam się wokół.  Jestem na dnie krateru, deszcz, wiatr,mgła, widoczność prawie zerowa, na końcu alei wysokich drzew majaczy się sylwetka białego kościoła. Klimat jak z horroru. Siadam w pustej knajpie, przypominającej bary Społem, kupuję kawę i przeraźliwie słodkie ciastko i zapadam w zadumę nad życiem i pogodą na Azorach. Mój ostatni dzień na wyspie, beznadzieja, smutek i nostalgia. Według AccuWeather za 2 godziny powinno wyjść słońca, tymczasem wydaje się, że deszcz będzie padał do końca świata ( a już na pewno do końca dnia).

Czytaj dalej „Sete Cidades. Jeden krater,dwa jeziora, cztery pory roku.”

Długi weekend bez tłumów. Plażowanie na Ornaku


Kłopoty mieszkaniowe? Trzeba się ewakuować. Gdzie? Najlepiej w Tatry. Mam to szczęście,że na taką eskapadę mogę się zdecydować z dnia na dzień. Pomimo,że jest środek długiego weekend udaje mi się zabukowac w ostatniej chwili całkiem niezły nocleg w Zakopcu.  Wracam nocą z pracy, pakuję plecak i o świcie wsiadam w autobus Szwagropolu.

W czerwcowe dni,kiedy w Krakowie można smażyć się w bikini na plaży, w wysokich partiach Tatr wciąż panują zimowe warunki. Ja się zimy boję, dlatego na wycieczkę wybieram Ornak – niewysoki szczyt w Tatrach Zachodnich.

Czytaj dalej „Długi weekend bez tłumów. Plażowanie na Ornaku”