Pireneje dla leniwych. Część druga: Vallée de Gaube


Valle de Gaube to kolejna pirenejska propozycja dla leniwych. Można (i warto) podjechać wyciągiem krzesełkowym, poopalać się nad jeziorem, wypić piwo albo ruszyć szlakiem GR10 w stronę przepięknej ściany Vignemale i schroniska Oluettes de Gaube. Można też spędzić noc w ascetycznej chatce prowadząc rozmowy o życiu z przypadkowo spotkanymi ludźmi. Moje plany tradycyjnie zostały pokrzyżowane przez burze, ale przecież co mi stoi na przeszkodzie, żeby tam wrócić? Czytaj dalej „Pireneje dla leniwych. Część druga: Vallée de Gaube”

valle du marcadau

Pireneje dla leniwych. Część pierwsza: Vallée du Marcadau


Mam problem z podejmowaniem decyzji, ale tym razem przeszłam samą siebie. Ludzie planują ze szczegółami tatrzańskie czy beskidzkie wycieczki kilka miesięcy przed urlopem,  tymczasem ja, jeszcze siedząc w autobusie jadącym do górskiego kurortu Cauterets nie byłam pewna, gdzie tego dnia pójdę i gdzie będę nocowała. Po raz pierwszy nie miałam zabukowanego żadnego noclegu, za to na plecach targałam cały biwakowy ekwipunek. Jednym słowem – wolność! Czytaj dalej „Pireneje dla leniwych. Część pierwsza: Vallée du Marcadau”

GR10 szlak Pireneje

Go with the flow. Pireneje 2018 – bez ciśnienia i bez planu. Prolog


Ambitne plany miałam już od roku – pojechać na miesiąc albo dwa tygodnie. Zacząć od Lescun, odwiedzić ponownie Lacs d’ Ayous, kawałkiem HRP przeskoczyć do Hiszpanii i z Refugio Respumoso wrócić do francuskiej doliny Marcadau. Potem Gavarnie, Neouvielle a może nawet Port de Venasque. Zdaje sobie sprawę, że te nazwy i ta trasa prawdopodobnie niewiele Wam mówią, ale uwierzcie mi – marzyła mi się konkretna wyrypa. Biwakowanie na dziko i oglądanie wschodów słońca na wysokich przełęczach. Stwierdziłam, że całe lato będę trenować kondycję i odwagę śpiąc samotnie pod namiotem gdzieś na beskidzkich pagórach.

Czytaj dalej „Go with the flow. Pireneje 2018 – bez ciśnienia i bez planu. Prolog”