Kanary???Przecież tam nic nie ma….!

Dawno dawno temu, kiedy byłam mała często siedziałam  z atlasem geograficznym ( nikomu się wtedy nie śniło przecież o google maps) i oglądać dalekie i niedostępne miejsca. Gran Canaria, Teneryfa, Lanzarote…..cóż, skończyło się tak że umiałam na pamięć wyrecytować nazwy wszystkich wysp archipelagu; łącznie z średnią roczną temperaturą  ;-)Marzyłam,że kiedy będę już duża i bogata,odwiedzę je wszystkie. Minęło kilka…naście lat.
Teide
Teneryfa

Home sweet home

Coś musiało być w tym dziecinnym analizowaniu mapy i uczeniu się nazw na pamięć. Dziś kiedy wysiadam na lotnisku na Teneryfie albo Gran Canarii faktycznie czuję się, jakbym wróciła do domu.Oczywiście, to uczucie jest silniejsze z każdym kolejnym wyjazdem. Ledwie kółka samolotu dotykają ziemi,czuję że coś mnie ściska za gardło. Wychodzę z lotniska, wiatr rozwiewa mi włosy,słońce raz jest,raz go nie ma,za mną przeważnie całodzienna ( albo całonocna) podróż,ciąży mi wypchany do granic możliwości plecak….ale wreszcie jestem na swoim miejscu:-)
San Sebastian
La Gomera

Kanary?tam nic nie ma!

Znajomi mówią – widzę,że jesteś na Kanarach stałym gościem; dlaczego Ty wciąż tam jeździsz, nie nudzi Ci się; przecież na Kanarach NIC nie ma! Wyspy Kanaryjskie są synonimem all inclusive dla niemieckich emerytów;blokowisk przy plaży i kiczu dlatego wiele osób nie bierze ich nawet pod uwagę przy planowaniu wakacyjnych wojaży.
El Cotillo
Fuerteventura
Wszyscy,którzy narzekają….mają rację – niestety wybrzeża zabudowane są wielopiętrowymi hotelami, wszędzie pełno naganiaczy do knajp, straganów, gdzie można kupić mydło i powidło, na plażach leżak na leżaku, próżno szukać spokoju i prywatności.
Teneryfa
Imprezowe wybrzeże Teneryfy
Moje Kanary są jednak inne – puste czarne plaże, wulkany, góry,subtropikalny las,klify, cisza, samotność, wiatr, małe wioski,gdzie nikt nie mówi po angielsku.

Dlatego – jeżeli szukasz komercji i imprez – Kanary są dla Ciebie, jeśli szukasz spokoju, wędrówek po górach i plażowania na golasa – jedź na Kanary :-)

El Cotillo
Fuerteventura

Szczęśliwa siódemka

Archipelag to siedem wysp i właściwie każda jest inna. Nie będę się tu rozpisywać na ten temat, w sieci jest tysiące stron i blogów na Kanarach. Do tej pory odwiedziłam sześć z nich, została mi jesze malutka El Hierro ( póki co skutecznie odstrasza mnie cena promu,ale wiem,że to tylko kwestia czasu)  Czy mogę którąś specjalnie polecić? Nie da się – każda jest fajna, żadna mnie nie rozczarowała.
Yaiza i Uga
Lanzarote.

Na pewno będę wracać na La Palmę i Lanzarote, być możne dlatego ze wydały mi się najspokojniejsze a przy tym dostatecznie duże żeby się nie nudzić.Teneryfa to wyspa najłatwiej dostępna ( najwięcej połączeń lotniczych) plus punkt wypadowy na mniejsze wyspy,gdzie nie ma tanich lotów.Gran Canaria – niesamowite wydmy i zielone góry w centrum i na północy; Gomera – mała,zielona i można sobie pogadać po hiszpańsku ( w stolicy mało kto mówi po angielsku,w Valle Gran Rey jest nieco lepiej), Fuerteventura – pustynne przestrzenie i najpiękniejsze plaże Atlantyku.

Maspalomas
Gran Canaria

Jak dolecieć?

Leniwi – wycieczka z biura podróży – nie polecam, ale co kto lubi. Mniej leniwi – można znaleźć sam lot czarterowy last minute z TUI. Plus – nie ma przesiadek, minus – nie można kombinować z długością wycieczki i miejscem wylotu i przylotu. JA – Ryanairem z przesiadkami. Jesienią 2014 irlandzki przewoźnik uruchomił bezpośrednie loty z Warszawy na Teneryfę, Gran Canarię i Fuerteventurę ( rok później ogłasza  bezpośrednie loty z Krakowa) to wcześniej podróż na Kanary tanimi liniami łączyła się z krótszą lub dłuższą wegetacją na lotnisku. Poza tym często okazuje się,że z przesiadką w Norwegii jest taniej niż bezpośrednio (pod warunkiem,że w Oslo Rygge nie kupuje się nic na lotnisku,hehe)

Przeważnie latam z Katowic przez Barcelonę El Prat,z Krakowa przez Madryt; powrót – Madryt, Bolonia, Charleroi. Nocki na lotnisku – mniej lub bardziej bolesne ( o lotniskach TU). Po drodze zamiast wegetować na lotnisku, można tak zabukować loty,żeby nocować i  jeden dzień np w Bergamo. Mniejsza męka,a oprócz tego trauma powrotu do Polski jest niejako rozłożona w czasie.

Charco Verde
La Palma

Na miejscu :

Na wszystkich odwiedzonych wyspach doskonała komunikacja publiczna, autobusy dojeżdżają w większość ciekawych miejsc. Gdzie nie dojeżdża autobus – bez problemu można dostać się stopem.

Widok na La Graciosę
Lanzarote

Między wyspami:

  • linie lotnicze – Binter Canarias  – ( nie korzystałam, bo się finansowo nie kalkulowało; ale ci co korzystali mówią,że ten samolocik wcale nie jest taki mały).
  • promy Naviera Armas (tanszy, wolniejszy ale za to można siedziec na zewnątrz,gdzie można podziwiać widoki,jeść,pić i palić, nie tylko papierosy :-D ); Fred Olsen ( droższy,ale nowsza i szybsza flota; uwaga – nie zawsze można wyjść na pokład)
Gran Canaria
Fred Olsen to stały widok w Puerto de Las Nieves

Gdzie się żywić :

Wybór jest ogromny, od Macka i Burger Kinga po chińskie bufety (moim zdaniem dość słabe) i ekskluzywne restauracje. Ja z reguły biorę apartament z kuchnią,żeby zaoszczędzić na jedzeniu na mieście (no i móc sobie zrobić kanapki w góry)
Polecam tanie supermarkety : Super/Hiper Dino i Mercadona (są na wszystkich wyspach) Spar też jest OK. Np wielka paczka mrożonych kalmarów na patelnię – 2 euro, wino…dobre – też 2 euro :-D Jak się komuś nie chce gotować ( mi się często nie chce, mimo dostępu do aneksu kuchennego) warto szukać deal’i typu : 3 dania za 7 euro ( w tym małe piwo!) Ogólnie Kanary to strefa bezcłowa i jest tanio ( nawet dla tych, co nie zarabiają w euro)

2 uwagi do wpisu “Kanary???Przecież tam nic nie ma….!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s