Majorka na szybko.Wielkie rozczarowanie.

Ruta de Tres MilesDo Majorki zabierałam się jak pies do jeża – bezpośrednie loty z Krakowa, ciepło,piękne plaże,góry,a ja jakoś nie mogłam tam dotrzeć. Zatłoczone plaże, blokowiska, nawaleni Angole, kurorty typu Magaluf zwane z wiadomych przyczyn „Shagaluf”, niemieccy emeryci, kicz i komercja – taką wizję miałam w głowie.Po Majorce nie spodziewałam się zbyt wiele,długo nie chciałam dać jej szansy.

W końcu nadszedł dzień, kiedy beznadzieja sięgnęła apogeum, wyjazd na Azory wydawał się oddalony o lata świetlne, nie cieszyła wypłata na koncie ani piątek, a za oknem wiało i lało – siadłam do komputera i kupiłam bilet. W końcu człowiek musi na coś czekać, nawet jeśli jest to trzydniowy wypad na Majorkę. Trzy dni to za mało,żeby poznać jakiekolwiek miejsce, ale wystarczająco,żeby stwierdzić, czy mi się podoba i czy warto tam wrócić.

Nie miałam co do Majorki wysokich oczekiwań,tak jest lepiej – nie rozczarujesz się.Ale już kiedy zaczęłam szukać po necie szlaków,na które można się wybrać, zaczęło do mnie docierać,że i dwa tygodnie to chyba byłoby za mało – nawet w kwietniu kiedy nie ma upału i plażowanie odpada. Po dogłębnej analizie internetów z opisami górskich wycieczek, sprawiłam sobie nowe, porządne buty z vibramem i już z nieco lepszym nastawieniem wsiadałam w środę po pracy do samolotu na krakowskich Balicach.

Jak było do przewidzenia – Majorka mnie oczarowała, choć tylko jej liznęłam. Jako bazę obrałam położone w górach miasteczko Soller – w samym sercu Sierra de Tramuntana, a tylko pół godziny autobusem z Palmy.Wydrapuję się na trzecie piętro pensjonatu, wchodzę do pokoju i otwieram okiennice. Lepszego widoku z okna nie mogłam sobie wymarzyć – ponad dachami miasteczka wznoszą się poszarpane górskie szczyty, gdzieś w dole sady z drzewkami pomarańczowymi, w powietrzu – zapach kwiatów i śpiew ptaków. Raj!

Na tym sielanka się kończy – zaczyna morderczy wyścig z czasem ( żeby zobaczyć,jak najwięcej) walka z własną słabością (bolącymi kolanami i jak się okazało  nowymi butami) i lękiem ( zagubienie w górach bez oznaczonych szlaków). Tak wygląda odpoczynek. Przez dwa pierwsze dni zapominam,że istnieje Polska, praca, niewypełniony PIT,kłopoty ze zdrowiem, niepewność jutra. Liczyły się tylko to,żeby iść i bezpiecznie wrócić. Totalny reset.

Ruta de Tres Miles

Po zejściu z gór – prosto do Port de Soller – rzucam plecak na plaży, kebab i piwo Estrella w puszce. O mało co nie rozjeżdża mnie zabytkowy tramwaj,który znienacka pojawia się na nabrzeżu.Wąskimi uliczkami wchodzę na wzgórze,gdzie zbudowano mały kościółek,a fale rozbijają się o skały.

W ostatni dzień wymeldowuję się z hotelu – planują nockę na lotnisku więc przez kilkanaście godzin będę bezdomna. Plecak do przechowalni i wsiadam w autobus – jadę na północ, do Alcudii. Szczęka mi nie opada,ale może jestem już zblazowana i zmęczona.

Alcudia Piękna długa plaża z białym piaskiem. Rząd hoteli, sklepy ze wszystkim,czego człowiek może potrzebować na wakacjach. Ale publiczne toalety pozamykane. Widocznie jest jeszcze przez sezonem,choć już i tak sporo ludzi. Alcudia Patrzę na góry otaczające zatokę – pierwotny plan zakładał pięciogodzinną wycieczkę i podziwianie Formentora, ale pasuję – zwyczajnie nie mam już siły na nic. Palma de Mallorca – szok kulturowy! Czuję się bardziej zagubiona niż w górach bez szlaku. Boję się,że mnie okradną kiedy trzaskam zdjęcie za zdjęciem – mnóstwo tu wąskich uliczek, pięknie zdobionych kamienic; klimatycznych sklepików,ulicznych artystów. Palma de Mallorca Obowiązkowo – katedra i zamek. Obiektywnie – ładnie i ciekawie; subiektywnie – nie dla mnie. Bardziej niż sylwetka gotyckiej katedry zachwyca mnie mur górskich szczytów,które oglądałam dzień wcześniej.

W Palmie można bez problemu wegetować bez hotelu – darmowe wi-fi na dworcu, mnóstwo barów i fast foodów, park. Słyszę muzykę – udaje mi się załapać na występy folklorystyczne. Żeby było ciekawiej – boliwijskie. Jadę na lotnisko, rozkładam legowisko w spokojnym miejscu, udaje mi się przespać jakieś dwie i pół godziny. O świcie wylatuję do Krakowa.


Łezka nie kręci mi się w oku,jak to bywa przy wylotach z Kanarów.Ale myślę,że było warto. Jestem pozytywnie rozczarowana,choć zdaję sobie sprawę,że moja Majorka to górska enklawa spokoju i trochę zabytkowej Palmy. Jak wyglądają kurorty południowego wybrzeża  – nie chcę wiedzieć. I pewnie nigdy się nie dowiem. W tym przypadku lepiej żyć w słodkiej nieświadomości.


W następnym odcinku : o tym,jak zgubiłam się na spacerze

8 uwag do wpisu “Majorka na szybko.Wielkie rozczarowanie.

  1. Witam. Byłem na Mallorce kilka lat wcześniej przez poł roku, zdeptałem Tramontańa wszez i wzdłuż. Kumple się śmiali że co to za wyczyn wejść na 1400mpn z groszem, tylko jak się startuje z Portu Soller czyli z poziomu morza to prawie tak jak z Palenicy na Rysy, więc ode mnie szacun.Co do reszty to angole wypici ale spokojni, niemcy to hołota jakich malo, nie dziwie się że tam jeżdżą, bo catalończycy to ludzie spokojni, w polsce za takie zachowanie zaraz by dostali wp…..l.Wystarczy unikać miejsc gdzie oni są by dobrze się bawić. Palma, no cóż tam gdzie turyści to bezpiecznie,czysto i spokojnie, ale poza tyni miejscami to syf jakich świat nie widział, szczury i karaluchy biegają od śmietnika do śmietnika, no i te odchody po psach masakra.Jeśli mam polecić tą wyspę to tylko jej połnocno-zachodnią część. Pozdrawiam Zbigniew Ra

    Polubienie

    1. czy ja wiem, ja w górach zawsze spotykam spokojnych i kulturalnych Niemców ;-) nie wiem, może w kurortach jest inne towarzystwo. Góry na Majorce są niskie,ale mnie stresuje brak szlaku jak chodzę sama…..nawet nie ma się z kim skonsultować, ludzi mało;-) Na Majorkę jeszcze wróce, pochodzić po górach oczywiście. Pozdrawiam!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s