Wszystkie drogi prowadzą do Murowańca. Wiosenny spacer po Tatrach.

Majowe Tatry zaskakują pozytywnie – niską frekwencją na szlaku. Negatywnie – ilością śniegu. Straszą głodnym niedźwiedziem czającym się za drzewem, rwącymi potokami przez które trzeba przechodzić, zachwycają chłodnymi barwami wiosny wciąż walczącej z zimą. Śniegu obawiałam się najbardziej, bo po prostu nie umiem  poruszać się w górach w zimowych warunkach.Nie wiedziałam,czego się spodziewać. Już kilkadziesiąt kilometrów od Zakopanego na horyzoncie pojawia się ośnieżone pasmo górskie – jak jest na szczytach – wiadomo, co kryje się w lesie to wielka niewiadoma.

DSCN3986

Na inaugurację sezonu wybrałam się do ukochanego Murowańca na piwo.Nieco okrężną drogą – przez Rusinową Polanę zielonym szlakiem.  Na początku forma wręcz rewelacyjna – wejście na halę przez Wiktorówki  (niebieski szlak)zajęło mi 45 minut. To miał być lajtowy spacer dlatego postanowiłam poudawać turystę i zafundować sobie dodatkowe atrakcje – np. odwiedzić pasterski szałas z oscypkami ( tymi prawdziwymi) Niestety, sezon zdzierania kasy z turystów widać się jeszcze nie zaczął – budki zamknięte na cztery spusty. Na szczęście sezon na widoki nigdy się nie kończy ani nie zaczyna – Rusinowa to chyba najlepsze miejsce,żeby po zaledwie krótkim spacerku móc podziwiać przepiękną panoramę. Wstyd przyznać – nie byłam w stanie rozpoznać żadnego szczytu, ale można góry kontemplować i bez tego.

Rusinowa Polana

Następny punkt to Gęsia Szyja – którą wspominam jako nieco hardorowe wejście kilka lat w adidasach po śniegu, w pakiecie zjeżdżanie na tyłku. Mój pierwszy wypad w Tatry. Dziś szlak wyglądał jak alejka w parku.

Na szczycie nie zabawiłam długo – ktoś zorganizował sobie tam pół profesjonalną sesją zdjęciową.na skale siedział chłopak,grał na gitarze ckliwe piosenki dla wpatrującej się w niego dziewczyny. Szybko poszłam w swoją stronę czyli w stronę baru w Murowańcu.

Gęsia Szyja

Zielony szlak zdecydowanie potrafi wykończyć. Psychicznie. Dwie i pół godziny przez las bez widoków. Już na początku powitała mnie tabliczka ostrzegająca przed lawinami. Wprawdzie wg TOPR zagrożenie lawinowe zerowe,ale ja się nie znam… :-P Na szlaku ani żywej dusz,błoto,ubity śnieg, w który można wpaść po kolana, kilka potoków do pokonania. Cisza i tylko śpiew ptaków. Idealne warunki,żeby sobie różne rzeczy przemyśleć. Idealne warunki,żeby spotkać niedźwiedzia.

Na niedźwiedziach znam się tak samo jak na lawinach,ale ostatnio jeden dobijał się do schroniska na Kondratowej, a całą rodzinkę widziano w okolicy kolejki linowej. Jedno jest pewne – obudziły się i w każdej chwili mogą wyskoczyć zza drzewa. Jak na ironię – brak ryczącego tłumu z piwem w ręce, który skutecznie odstraszyłby wszelkich przedstawicieli fauny. Sama ze swoimi myślami nie robiłam za dużo hałasu. Podobno niedźwiedzie nie polują na ludzi,ale lepiej dmuchać na zimne. Zaczęłam więc z całych sił stukać kijkami w kamienie i nieśmiało podśpiewywać przeboje Beyonce, w nadziei,że potencjalny niedźwiedź czający się w krzakach usłyszy i zejdzie mi z drogi.

Tym razem udało mi się uniknąć spotkania z królem gór,ale do Murowańca dotarłam wykończona psychicznie ( bardziej NUDĄ na szlaku niż strachem przed zwierzyną leśną) i fizycznie ( śnieg).   W schronisku – miła niespodzianka – brak kolejki do baru i do toalety  ( rzecz w sezonie nie do pomyślenia). Leniwa, zrelaksowana atmosfera, wygrzewanie się na słońcu,spokój. Kto bywa na Hali Gąsienicowej wie,że trzeba doceniać takie chwile,bo nieczęsto się zdarzają.

Hala Gąsienicowa

Powrót wciąż zielonym szlakiem przez Boczań (wydedukowałam,że tam będzie mniej śniegu ) na tyle wcześnie,żeby w spokoju zjeść schabowego z kapustą w przydworcowym barze Społem. Nie polecam. Ale z drugiej strony – po całym dniu w górach człowiek zje wszystko.


Nie było mnie siedem miesięcy. Czuję się, jakbym wróciła do domu ( który to z kolei dom? ) Pierwszy raz od dawna odnalazłam w Tatrach samotność. Na szczęście nie dane mi było spotkać się oko w oko z zaspanym niedźwiedziem. Jechałam z dwoma kijkami trekkingowymi, wróciłam z trzema ( efekty błota na szlaku) Utwierdziłam się w przekonaniu,że chodzenie po śniegu nie dla mnie. Że trzy i pół godziny snu przed wyjściem na szlak to zdecydowanie za mało. Siedzę z mapą. Myślę,gdzie się wybrać za tydzień.Sezon  2015 uważam za otwarty!


6 uwag do wpisu “Wszystkie drogi prowadzą do Murowańca. Wiosenny spacer po Tatrach.

  1. Zjeżdżanie na tyłku w pakiecie i nucenie Beyonce made my day ;) Ja o spotkaniach z misiami wiem tyle, że trzeba się powoli położyć na ziemi, zwinąć chowając głowę i czekać. Sprawdziłam przed wyjazdem w Karkonosze. Potem się dowiedziałam, że niedźwiedzi tam nie ma.

    Lubię to

  2. Dokładnie w tym samym czasie też byłam w Tatrach i pokonywałam m.in.ten szlak! Faktycznie mało ciekawy widokowo. Szłam i szłam, jak w końcu usłyszałam ludzkie głosy i zobaczyłam jakieś budynki (chwilę przed Murowańcem mija się takie budynki) to byłam bardzo uradowana. Mam bardzo podobne podejście do górskich wędrówek, też łażę sama i byłam mocno zdumiona , a nawet wstrząśnięta jak na samym początku mojego wędrowania (5 lat temu) na Nosalu zobaczyłam jak facet się rozsiada, zapala papierosa otwiera piwo , wyjmuje komórę i gada pół godziny podczas gdy ja miałam zamiar kontemplować widoki. Teraz wolę uciekać w bardziej odległe rejony, gdzie pozostaje jedynie wypatrywać niedźwiedzi. Pozdrawiam serdecznie, życzę wielu udanych wypraw które zaowocują kolejnymi wpisami. Do zobaczenia na szlaku.

    Lubię to

    1. hehe, to może się nawet minęłyśmy….choć nie sądzę, bo nikt samotny mnie nie mijał ;-) ja już tym szlakiem chyba więcej nie pójdę, taka była nuda :-D Teraz jestem strasnie napalona na Tatry Słowackie, ale nie było mnie przez 2 tygodnie w Polsce, a teraz pogoda się zepsuła. W każdym razie – będę chodzić w każdy weekend, dopóki nie spadnie śnieg ;-) Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku!

      Lubię to

      1. Miałam od jutra być w górach, ale z urlopem się nie udało bo nie wyrobiłam się w pracy z terminowymi tematami . Mam w góry trochę dalej niż ty, więc zazwyczaj smigam na kilka dni. Co mnie zaskakuje jest spory problem z kwaterami dla jednej osoby.
        Poki co zlazilam Tatry Zachodnie . Fajnie smakuje takie samodzielne odkrywanie, do dzis wspominam pierwsze widoki kiedy wydawalo mi sie ze jestem w niebie, a potem zaraz za zakretem byl jeszcze lepszy landszafcik Mam lekka treme przed wyruszeniem samotnie w Tatry Wysokie, ale mysle ze sie za to wkrotce zabiore.

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s