Ama Dablam trekking Himalaje

Trekking w Himalajach. Dzień # 6. Pangboche – Dole

Niektórzy twierdzą, że odcinek Pangboche – Dole to jeden z najprzyjemniejszych dni trekkingu. Ale tylko do lunchu. Przed południem po raz kolejny wędrujemy zboczami słonecznej doliny, żegnając się z widokiem Ama Dablam, która towarzyszy nam od kilku dni. Za to druga połowa dnia to żmudne podejście przez wilgotny, mroczny las. Szlak, który może wykończyć nie tyle fizycznie, co psychicznie, zwłaszcza jeśli idzie się samotnie.


Kto czytał poprzedni post, ten wie, że po „zdobyciu” Ama Dablam BC byłam wrakiem człowieka. Klasyczny zgon, kiedy człowiek ze zmęczenia nie ma sił ani gadać ani nawet jeść (mimo, że słono za kolację zapłacił). Okazało się jednak, że mój organizm regeneruje się szybko – odpowiednia ilość płynów, słodycze, względnie spokojny sen (w lodgy było, jak na warunki lokalne, dość ciepło) – następnego poranka poczułam się jak nowo narodzona. Byłam zadowolona, że poprzedniego dnia, pomimo wielkiej słabości, zmusiłam się, żeby dojść do bazy – było oczywiste, że po tej wycieczce aklimatyzacyjnej zdobywanie wysokości będzie dużo łatwiejsze.

Pangboche Himalaje trekking szlaki
widok sprzed hoteliku
Pangboche Dole szlak Gokyo trekking
nie zawadzi pokręcić młynkiem modlitewnym

Tradycyjnie po śniadaniu i sesji zdjęciowej pod hotelikiem wyruszyliśmy w drogę. Wracaliśmy w stronę Tengboche, ale tym razem ścieżka biegła dużo wyżej niż ta, którą przyszliśmy poprzedniego dnia. Jak widać na załączonych obrazkach, nie ma tam żadnych trudności, jednak było kilka odcinków, kiedy mój lęk wysokości i wybujała wyobraźnia dawały o sobie znać. Kamienne schodki szerokie na nie więcej niż kilkadziesiąt centymetrów, po jednej stronie przepaść, po drugiej skała. Nie wiem, co by było, gdyby nagle zza rogu wyskoczyło stado jaków (na szczęście mają dzwonki, więc z reguły jest czas, żeby uciec) albo z nadmiaru wrażeń komuś zakręciło się w głowie. Lecisz kilkaset metrów w dół, nie pomogą Alpenvereiny, Bezpieczne Powroty(!) ani grupa, z którą rzekomo jest bezpieczniej.

wygodna ścieżka, ale niezbyt fajnie byłoby się sturlać w dół
wygodna ścieżka, ale niezbyt fajnie byłoby się sturlać w dół
Pangboche Dole szlak Gokyo trekking
do zobaczenia !

Na szczęście takich odcinków było bardzo niewiele, przez większość czasu ścieżka przypominała tą między Kasprowym a Kopą Kondracką, a ja zamiast kręcić filmy w głowie, mogłam trzaskać zdjęcia i cieszyć się tym dniem. Zresztą nie tylko ja – wydawało się, że chłopcy niosący nasze bagaże, mimo ciężarów jakie dźwigali, też świetnie się bawili. Z małego radyjka w dolinę niosły się nepalskie przeboje disco, niektórzy podśpiewywali, tworzyliśmy barwną wesołą karawanę krok za krokiem zbliżającą się do naszego celu – zagubionej w górach wioski Gokyo.

Himalaje trekking zorganizowany
część naszej ekipy

Niesamowite, że jeszcze kilka dni temu w ogóle się nie znaliśmy, a teraz stanowiliśmy fajną, zgraną grupę. O dziwo, pomimo moich obaw, jakoś wcale nie przeszkadzało mi bycie częścią tej grupy (w każdym razie, nie na szlaku, wieczorami potrzebowałam pobyć sama, a z tym było ciężko).

jeden z pomagających nam Szerpów
jeden z pomagających nam Szerpów
Phortse Gokyo trekking szlak Himalaje
jeszcze nie wiemy, że za chwilę zobaczymy Phortse
 Phortse Gokyo trekking szlak Himalaje
tak to wygląda

Raz po raz oglądałam się za siebie, bo jak się okazuje, kilka dni to nie wystarczająco długi okres czasu, żeby widok Ama Dablam zdążył spowszednieć. Z kolei, kiedy patrzyłam przed siebie, największym problemem było ustalenie, gdzie znajduje się wiocha, w której będziemy jeść lunch (i co za tym idzie, kiedy będzie można odpocząć). Czy to najbliższa boczna dolina, czy może następna? Jak się okazało Phortse do ostatniej chwili chowało się przed nami.

Phortse Himalaje trekking Gokyo
Phortse
Phortse Gokyo trekking szlak Himalaje
tu można zjeść coś na kształt placków ziemniaczanych

Phortse to wioska położona na 3800 m npm, wysoko ponad rzeką, na „platformie” wśród stromych zboczy (jak widać na zdjęciu poniżej).

Phortse Himalaje trekking szlak EBC
wioska widziana dwa dni wcześniej, z zupełnie innej perspektywy

Fajne, słoneczne miejsce, żeby zatrzymać się na lunch z widokami na Thamserku. Regeneracja byłam nam potrzebna, bo czekało nas wyjątkowo żmudne i długie podejście przez las rododendronów.

Phortse Gokyo trekking szlak Himalaje
chata z widokiem
Pangboche Dole szlak Gokyo trekking
schodzimy do rzeki,po to,żeby zaraz wdrapywać się do góry

Ja jednak będą go nazywać „depresyjnym lasem”, a tą część trekkingu wspominać jako najbardziej wykańczającą psychicznie. W lesie panowała straszna wilgoć, słońce schowało się za chmurami, wiatr zaczął być coraz bardziej dokuczliwy. Najszybsi z grupy pognali do przodu, reszta szła gdzieś daleko z tyłu – zostałam sama. Normalnie wcale by mi to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, ale im dłużej szłam i im dłużej nie widziałam nikogo, tym bardziej moje morale spadało. Las był cichy, nieprzyjazny, mroczny. Po raz pierwszy od dawna – żadnych widoków. Jedynym ciekawszym elementem krajobrazu były zamarznięte wodospady.

Po pewnym czasie wyminęła mnie Magda, później pojawili się tragarze, wreszcie – widoki na pięknie oświetlone popołudniowym słońcem Thamserku, które wynagrodziły mozół tego podejścia.

Phortse Gokyo trekking szlak Himalaje
stamtąd idziemy

Kiedy wyszłam z lasu teren się wypłaszczył i ścieżka zaczęła trawersować zbocza doliny, którą za kilka dni mieliśmy dojść do Gokyo. Po drodze ze zdziwieniem zobaczyłam Magdę, która zdążyła dojść do Dole i zaklepać nam pokoje, a teraz wracała po maruderów. Nie znoszącym sprzeciwu tonem powiedziała, że mam sobie zająć kolejkę pod prysznic, bo zafundowała naszej grupie baniak ciepłej wody (czyli wystarczająco, żeby każdy mógł umyć twarz i ewentualnie nogi). Prysznic to ostatnie na co miałam ochotę w tym zimnie, ale mus to mus :-P Nie uwierzycie, ale zdołałam w ½ litra wody umyć się cała (nie tylko zalecane przez kierowniczkę rejony 😉).

warto obejrzeć się za siebie
warto obejrzeć się za siebie

Dole, jak sama nazwa wskazuje, położone jest pomiędzy wzgórzami w dolince i po zachodzie słońca robi się tam bardzo zimno. Przebywanie w pokoju poza śpiworem było możliwe tylko, jeśli człowiek miał na sobie kompletny puchowy outfit (kurtka i spodnie) i oczywiście czapkę na głowie. Pozostawało siedzenie w jadalni, gdzie z kolei nie żałowali z dokładaniem jaczego łajna do pieca. Chwilami było wręcz gorąco.

Dole Himalaje trekking Gokyo
takie widoki przy kolacji

Wieczorem udało mi się kupić przedostatnią kartę z internetem (kod działa w całej dolinie Gokyo, więc 20 $ to dobry deal), więc nie trzeba było rozmawiać (taki żarcik,hehe). Kiedy tak siedzieliśmy przy stole od razu było widać, która połowa stołu ma internet, a która nie. Ci, którzy zostali posiadaczami kart- zdrapek siedzieli wpatrzeni w telefony, odzywając się z rzadka i półgębkiem, podczas gdy druga część grupy socjalizowała się jak co wieczór. Kolejny dowód na to, że czasem fajnie nie mieć netu albo zasięgu, pobyć przez jakiś czas offline… Z drugiej strony wiadomo, że należy od czasu do czasu dać znak życia, żeby Ci, co zostali w Polsce się nie martwili :-)


Przekroczyliśmy 4000 m npm i powyżej tej wysokości będziemy przebywać przez kolejne dni. Póki co wszyscy czują się dobrze, choć coraz częściej przez tekturowe ściany w lodgy słychać kaszel dochodzący z coraz to innego pokoju. Od Gokyo dzieli nas zaledwie dwa dni drogi, ale chyba każdy z nas ma świadomość, że teraz będzie szło się coraz ciężej. 

C.D.N.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.