Na deser Anaga
Na północ Teneryfy nigdy nie jest po drodze. Przylatujemy na południowe lotnisko Reina Sofia, na południu jest 10 kilometrowy pas kurortów i lepsza pogoda. Ja jednak w myśl zasady : „tu mnie jeszcze nie było” postanowiłam uleczyć rozpacz po pożegnaniu z La Palmą w górach Anaga. Wbrew logice ( z Los Christianos jadę na północ,żeby za dwa dni cofnąć się na południowe lotnisko) Nie żałowałam :-)
Prom z La Palmy przybija do portu Los Christianos około 20. Z promu darmowym autobusem jadę do Santa Cruz de Tenerife,w hostelu jestem po 22,planowana pobudka – 5 rano. Prawdziwe wakacje,hehe.
Kanary???Przecież tam nic nie ma….!
Dawno dawno temu, kiedy byłam mała często siedziałam z atlasem geograficznym ( nikomu się wtedy nie śniło przecież o google maps) i oglądać dalekie i niedostępne miejsca. Gran Canaria, Teneryfa, Lanzarote…..cóż, skończyło się tak że umiałam na pamięć wyrecytować nazwy wszystkich wysp archipelagu; łącznie z średnią roczną temperaturą ;-)Marzyłam,że kiedy będę już duża i bogata,odwiedzę je wszystkie. Minęło kilka…naście lat.
Home sweet home
Coś musiało być w tym dziecinnym analizowaniu mapy i uczeniu się nazw na pamięć. Dziś kiedy wysiadam na lotnisku na Teneryfie albo Gran Canarii faktycznie czuję się, jakbym wróciła do domu. Czytaj dalej „Kanary???Przecież tam nic nie ma….!”
Górskie plażowanie
Po co człowiek jeździ na wakacje? Tłucze się z plecakiem po promach,łapie stopa, śpi na lotniskach ( zdarzyło się nawet pod lotniskiem), wstaje o 5 rano,żeby wyjść w góry, wydaje ciężko zarobione pieniądze, które mógłby przeznaczyć na przysłowiową sofę z Ikei? Po to, żeby w zimny,ciemny,listopadowy dzień, kiedy beznadzieja przygniata do ziemi siedzieć pod kocem,pić kupione w bezcłowym wino, oglądać zdjęcia i wspominać. Nie będę oryginalna – rzeczy, ciuchy, gadżety – wszystko prędzej czy później się znudzi albo zepsuje; wspomnienia to coś, co zostaje. Czytaj dalej „Górskie plażowanie”


