Wszystkie drogi prowadzą do Murowańca. Wiosenny spacer po Tatrach.


Majowe Tatry zaskakują pozytywnie – niską frekwencją na szlaku. Negatywnie – ilością śniegu. Straszą głodnym niedźwiedziem czającym się za drzewem, rwącymi potokami przez które trzeba przechodzić, zachwycają chłodnymi barwami wiosny wciąż walczącej z zimą. Śniegu obawiałam się najbardziej, bo po prostu nie umiem  poruszać się w górach w zimowych warunkach.Nie wiedziałam,czego się spodziewać. Już kilkadziesiąt kilometrów od Zakopanego na horyzoncie pojawia się ośnieżone pasmo górskie – jak jest na szczytach – wiadomo, co kryje się w lesie to wielka niewiadoma.

Czytaj dalej „Wszystkie drogi prowadzą do Murowańca. Wiosenny spacer po Tatrach.”

Ruta de Tres Miles. W pogoni za Niemcem.


Gardzę wycieczkami zorganizowanymi, za Chiny nie zapłaciłabym za wyprawę w góry z przewodnikiem; lubię być sobie sterem,żeglarzem, okrętem. Kto mnie zna osobiście wie,że niespecjalną miłością pałam do Niemców ( może dlatego,że przez półtora roku mieszkałam ze studentami zza naszej zachodniej granicy)) Dlatego pewnie trudno uwierzyć w to,że niemal cały dzień spędziłam w towarzystwie spontanicznie uformowanej niemieckiej wycieczki zdobywając trzy szczyty na Majorce. Upadłam na głowę,czy co?

Czytaj dalej „Ruta de Tres Miles. W pogoni za Niemcem.”

Serra de Trauma. Jak wytyczałam szlaki na Majorce.


Grunt to dobra mapa. Zwłaszcza w nieznanych górach. Zainwestowałam 12 euro, zapakowałam plecak i poszłam na spacerek po Serra de Tramuntana. Łatwa trasa na Puig de sa Bassa z którego jak na dłoni można podziwiać najwyższy szczyt Majorki. Tak na rozgrzewkę.

Kilka godzin później….

Nogi podrapane do krwi,siniaki,stoję na zboczu wśród wysokich traw i ocieram pot z czoła.Wokoło ani żywej duszy.Szlak nagle się skończył.zgubił się w trawie. Przedzieram się na przełaj, w nadziei że zaraz trafię z powrotem na ścieżkę. Wreszcie otwieram mapę. No ładnie – szlak wcale się nie skończył, nigdy go tu nie było.Z niewiadomych przyczyn zamiast trzymać się drogi, odbiłam w prawo.Teraz już za późno,żeby wracać. A może jednak?

Czytaj dalej „Serra de Trauma. Jak wytyczałam szlaki na Majorce.”