Spacer Ścieżką nad Reglami


W normalnych ( czyt. letnich) warunkach szkoda by mi było czasu, żeby łazić po jakichś reglach. To dobre dla emerytów,klapkowiczów ( a sorry, zapomniałam, że oni chodzą nad MOKO albo na Giewont) albo rodzin z dziećmi . Niestety, mimo, że oswajałam już zimę w Morskim Oku i  zachwyciłam się białą magią na Murowańcu, wciąż jestem laikiem, jeśli chodzi o zimowe wędrówki, boję się śniegu na graniach, zimna, zamieci i lawin. Wiedziałam jednak, że jeśli natychmiast nie pojadę w Tatry to zwariuję.

Czytaj dalej „Spacer Ścieżką nad Reglami”

Czerwone Wierchy. Jak w jeden dzień zaliczyć cztery dwutysięczniki.


Czerwone Wierchy – dla górskiego laika brzmi groźnie,wysoko,stromo. Nie wiem dlaczego takie skojarzenia miałam kiedy pierwszy raz usłyszałam tą nazwę, czyli cztery lata temu, kiedy zaczynałam jeździć w Tatry. Nieco później dowiedziałam się,że to łatwa trasa w Tatrach Zachodnich bez trudności technicznych, za to strasznie długa. To skutecznie odstraszało mnie przez kilka lat, nie wiedzieć czemu wydawało mi się,że nie mam kondycji i nie zdążę przed zmrokiem.

W pierwszy sierpniowy weekend,zamiast wstawać w środku nocy i tłuc się rankiem do Zakopca, postanowiłam pojechać od razu po pracy w piątek, przenocować jak burżuj w hotelu i o świcie wyruszyć na szlak.

Czytaj dalej „Czerwone Wierchy. Jak w jeden dzień zaliczyć cztery dwutysięczniki.”