Kerkis Samos

Niezdobyty Kerkis.Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść niepokonanym…


Wiedziałam, że tak będzie. Gadałam o tej górze non stop. Każdej napotkanej osobie opowiadałam, że na nią wejdę. Wędrując po Fourni patrzyłam na jej sylwetkę z oddali jako na mój kolejny cel. Na promie upierałam się, że widać Samos i moją górę. Nie słuchałam nikogo, że ciężko będzie wejść na szczyt w upale. Jednym słowem – kozakowałam. Jak było do przewidzenia – zapeszyłam. Teoretycznie mogłam ją zdobyć, praktycznie też, ale podjęłam bardzo trudną dla każdego górołaza decyzję o odwrocie. Teraz trochę żałuję, ale tego dnia schodząc szutrową drogą i desperacko szukając skrawka cienia przez ostatnie dwie godziny byłam pewna, że zrobiłam dobrze… Góry nie zdobyłam, co nie znaczy, że wycieczka była nieudana. Ale od początku….

Czytaj dalej „Niezdobyty Kerkis.Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść niepokonanym…”

Fourni

Kryzysowe wakacje. Grecja w ruinie ?


Siedzę w hotelu na Azorach, telewizor gada po portugalsku – widzę,że w Grecji jakaś masakra, demonstracje,zamieszki, wiece,brak kasy w bankomatach, prawie jak rewolucja. Jestem trochę zmartwiona, bo po azorskiej pogodowej traumie mam ochotę wygrzać się jesienią właśnie w Grecji. No cóż, może znajdę jakiś inny kierunek. Z Portugalii wracam w czwartek, w piątek w południe mam już kupione bilety do Grecji. Ryanair desperacko wyprzedaje bilety, ja błyskawicznie wykorzystuję okazję. 250 zł za bilet w dwie strony? Grzech nie kupić!

W Grecji byłam już cztery razy, greckiego kryzysu się nie boję, nawyżej wezmę wiecej gotówki. Sytuacja nieco się uspokaja. ja się polityką nie interesuję, ale najwidoczniej Unia udzieli Grecji kolejnej pożyczki.

Czytaj dalej „Kryzysowe wakacje. Grecja w ruinie ?”

Przełęcz Krzyżne

Droga krzyżowa na Krzyżne.


Dziewiąta rano,czyste niebo,fioletowe kwiaty – sielankowy poranek w Dolinie Gąsienicowej. Z tego miejsca nie widać jeszcze przełęczy, chowa się za Żółtą Turnią. I  bardzo dobrze – nie wiesz, co Cię czeka…Idziesz, naiwnie łudząc się,że każda widoczna przełęcz to już Krzyżne. I wreszcie, po czterech godzinach marszu, kiedy mięśnie zaczynają dawać się we znaki, czujesz każdy dekagram w plecaku i każdą nieprzespaną godzinę, wychodzisz zza zakrętu. I z przerażeniem patrzysz w górę. Przed Tobą wyrasta mur szczytów, przecięty schowaną za skałami przełęczą, na którą szlak wiedzie przez rumowisko głazów.

Czytaj dalej „Droga krzyżowa na Krzyżne.”