Góry, czacza i krowie placki. Moje pierwsze spotkanie z Gruzją


Gruzja to nie jest kraj dla każdego. Mam wrażenie, że nie każdy by tu wytrzymał. Dzień pierwszy. Po nieprzespanej nocy i kilku godzinach telepania się po serpentynach i wertepach nasza marszrutka łapie gumę. Stoimy na zakręcie nad przepaścią. Koła zapasowego nie ma, no bo po co…. Kierowcy zaglądają pod podwozie, deliberują, palą fajkę za fajką. Nasza grupa chroni się w nikłym cieniu rzucanym przez słup wysokiego napięcia. Czekamy.

Mestia. Pokój z bookingcom to pomieszczenie w piwnicy bez okna – bez wahania odwracam się na pięcie i z ciężkim plecakiem wędruję w upale od domu do domu szukając nowego noclegu. Żar leje się z nieba, a ja idąc z trudem omijam krowie placki. Czytaj dalej „Góry, czacza i krowie placki. Moje pierwsze spotkanie z Gruzją”

Niepozorne Solisko. Spacer w chmurach


Gór nie widać. Dzień zapowiada się byle jak, szaro, mgliście, beznadziejnie. Tylko czekam, aż zacznie padać. Normalnie trafiał by mnie szlag, ale nie dziś. Dziś jest mi naprawdę wszystko jedno. Wszystko, czego oczekuję od wycieczki w góry już było –  dzień wcześniej – pogoda za sto milionów, widokowy opad szczęki, dziesięciogodzinna wyrypa, a na dokładkę wesołe towarzystwo. Ta wycieczka to trochę jak musztarda po obiedzie, zresztą nawet specjalnie nie chce mi się iść na to Solisko, nie wydaje mi się warte zachodu.

Czytaj dalej „Niepozorne Solisko. Spacer w chmurach”

Łomnica Paweł Kulinicz

Na szczyt mimo wszystko. Paweł Kulinicz pod Łomnicą


Jakie ja  właściwie mam problemy? Pomyślmy…. Że bilety Ryanaira podrożały albo że w piątek muszę siedzieć w pracy do północy. Najgorsze jest to, kiedy w Tatrach nie ma dobrej widoczności, wychodzę na szczyt i góry jakieś takie zamglone. Tragedia, zdjęcia wyjdą byle jakie. Czasem robi się naprawdę poważnie – pod oknem kibole lokalnego klubu drą mordy, przytyłam i nie mieszczę się w ulubione spodenki,martwię się, bo ktoś  mi odlajkował fan page’a na fejsie.

Są dwa światy,jeden –  ludzi młodych i zdrowych, i ten drugi –  świat ludzi niepełnosprawnych. Te światy istnieją równolegle, nie przenikają się – mówi Magda z Fundacji Anny Dymnej ” Mimo wszystko”, moja towarzyszka na tylnym siedzeniu auta pędzącego na Słowację. W piękny niedzielny poranek jedziemy do Tatrzańskiej Łomnicy, na wycieczkę inną niż wszystkie. Czytaj dalej „Na szczyt mimo wszystko. Paweł Kulinicz pod Łomnicą”