Łomnica Paweł Kulinicz

Na szczyt mimo wszystko. Paweł Kulinicz pod Łomnicą


Jakie ja  właściwie mam problemy? Pomyślmy…. Że bilety Ryanaira podrożały albo że w piątek muszę siedzieć w pracy do północy. Najgorsze jest to, kiedy w Tatrach nie ma dobrej widoczności, wychodzę na szczyt i góry jakieś takie zamglone. Tragedia, zdjęcia wyjdą byle jakie. Czasem robi się naprawdę poważnie – pod oknem kibole lokalnego klubu drą mordy, przytyłam i nie mieszczę się w ulubione spodenki,martwię się, bo ktoś  mi odlajkował fan page’a na fejsie.

Są dwa światy,jeden –  ludzi młodych i zdrowych, i ten drugi –  świat ludzi niepełnosprawnych. Te światy istnieją równolegle, nie przenikają się – mówi Magda z Fundacji Anny Dymnej ” Mimo wszystko”, moja towarzyszka na tylnym siedzeniu auta pędzącego na Słowację. W piękny niedzielny poranek jedziemy do Tatrzańskiej Łomnicy, na wycieczkę inną niż wszystkie. Czytaj dalej „Na szczyt mimo wszystko. Paweł Kulinicz pod Łomnicą”

Na randce z Grzesiem. Wiosenne Tatry Zachodnie


Grześ miał być moją tegoroczną zdobyczą zimową – lekki, łatwy i przyjemny. Niezbyt wymagający. Jednak dziwnym trafem ile razy się tam wybierałam to albo byłam chora, albo nie było pogody, albo  ostatecznie szłam gdzie indziej ( patrz : Kasprowy). Czas płynął, przez Chochołowską przetoczyło się krokusowa szaleństwo, a potem długoweekendowy tłum. W końcu nadszedł dzień, kiedy postanowiłam wreszcie odwiedzić Grzesia. Potem, kiedy całkiem zniknie śnieg, nie będzie na niego czasu – kto by sobie zawracał głowę  jakimś kurduplem, skoro mam na liście prawdziwe szczyty do zdobycia. Czytaj dalej „Na randce z Grzesiem. Wiosenne Tatry Zachodnie”

Wielki Kopieniec i Nosal – (moje) pierwsze wejście zimowe


Z Nosala można zlecieć, z Kopieńca można się sturlać ( o zadyszce nie wspomnę) . Palce można przemrozić już w autobusie do Zakopca. Zimowa wyprawa to bardzo poważne wyzwanie, nawet kiedy celem są reglowe pagóry tatrzańskie. Zimą jeszcze mniej chce się wstawać przed świtem. Ale mus to mus – jakiś czas temu postanowiłam, że będę w Tatrach w każdym miesiącu. Kiedy nadszedł ostatni weekend lutego, nie miałam wyjścia ;-)

Czytaj dalej „Wielki Kopieniec i Nosal – (moje) pierwsze wejście zimowe”