Wokół Tossals Verds. Serra de Tramuntana na rozgrzewkę


Pierwsze dni wakacji zawsze są jakiś dziwne. Człowiek jest nieco oszołomiony, otumaniony nagłą wolnością, czuje się trochę jak pies spuszczony ze smyczy. Choć w przeciwieństwie do tego psa, zamiast cieszyć się chwilą, mimo, że już stąpa po górskim szlakiem, głową jest wciąż w Polsce, w pracy, przy komputerze. Bardzo nie lubię tego uczucia, nie jestem w stanie wycisnąć z dnia tyle ile bym chciała i w pełni się nim cieszyć, nigdy jakoś szczególnie ciepło go nie wspominam.

W pierwszy dzień, zawieszony pomiędzy monotonią obowiązków i wakacyjnym luzem,na rozgrzewkę wybieram banalny, łatwy i średnio ekscytujący szlak – pętlę wokół Tossals Verds. Idąc dobrze oznaczonym odcinkiem GR221 okrążamy mini masyw szczytów, zahaczmy o schronisko, żeby po kilku godzinach wrócić do punktu wyjścia – na przystanek Cuber. Byłam w okolicy rok wcześniej, nie spodziewam się „WOW” ani fajerwerków, jednak łażenie po płaskim i patrzenie na szczyty z daleka jakoś mnie nie bawi. Dlatego mam w planie atak na tytułowy  Puig de Tossals Verds, na który nie wiedzie żaden oficjalny szlak – za to kilka wariantów oznaczonych na mapie ledwo widocznymi kropeczkami. Czytaj dalej „Wokół Tossals Verds. Serra de Tramuntana na rozgrzewkę”

Trekking na Majorce. Jak się odnaleźć w Serra de Tramuntana


Nie jestem ekspertem od Majorki. Byłam na wyspie zaledwie dwa razy. W zeszłym roku wpadłam tam na trzy dni, ale to wystarczyło, żeby się zachwycić. Urzekły mnie małe miasteczka z wąskimi uliczkami, piękne plaże, łagodny klimat, ale przede wszystkim strzelające w niebo wapienne szczyty.  Serra de Tramuntana wzywała mnie tak  długo, aż  postanowiłam wrócić wiosną tego roku. Tym razem miałam tylko jeden cel – górskie wędrówki. Czytaj dalej „Trekking na Majorce. Jak się odnaleźć w Serra de Tramuntana”

Cztery pory roku na szlaku. Podsumowanie roku 2015


Kiedy zaczynałam pisać bloga, miał balansować na granicy pomiędzy plażą, długimi godzinami na słońcu a wędrówkami po górskich szlakach. Dziś muszę spojrzeć prawdzie w oczy – jedyne czym się teraz jaram to góry! Mimo, że wciąż kocham ciepło i słońce, plaża zdecydowanie zeszła na dalszy plan.

Na Azorach byłam nieszczęśliwa i zblazowana, bo zamiast po graniach i stromych stokach, wędrowałam wśród zielonych wzgórz i  jezior w wygasłych wulkanach. W Grecji, smażąc się na przepięknej dzikiej plaży, zazdrościłam tym, co na fejsa wrzucali zdjęcia z Tatr i śniłam o ośnieżonych górskich szczytach. Każdy tydzień zaczynałam tak samo – od monitorowania mountain – forecast, kamerek TOPR-u i planowania weekendowej wędrówki. Czytaj dalej „Cztery pory roku na szlaku. Podsumowanie roku 2015”