Rude Tatry poza szlakiem. Liliowe-Zavory-Wrota-Moko


Spokojna, ciepła sierpniowa noc. Nad Morskim Okiem wreszcie zapanował spokój, kilka godzin wcześniej gwarny tłum rozochocony plażowaniem i browarami wylał się na asfaltówkę i ruszył karnie w dół. Wreszcie można było się wyciszyć i kontemplować uśpione granitowe szczyty.

-Gosia, trzymaj te plecaki, ja biorę karimaty,biegnę i biję się o miejsce – w moim głosie było słychać determinację Czytaj dalej „Rude Tatry poza szlakiem. Liliowe-Zavory-Wrota-Moko”

Góry latem? Nie polecam! Refleksje po lipcowym Tour de Slovakia


W życiu nie zaplanowałabym tygodniowego urlopu latem w polskich ( albo słowackich, na jedno wychodzi) górach. Pogoda, tłumy, drożyzna, wszechobecne głośne dzieci. Tym razem nie miałam wyjścia. Z mojego przytulnego mieszkanka, położonego niestety niedaleko krakowskich Błoń wygoniła mnie wizja zbliżających się hord światowej młodzieży, korków, przedzierania się przez tłum w drodze do pracy, kolejek w sklepach spożywczych. W związku ze zmianą pracy miałam też resztkę urlopu do wykorzystania. Przemknęło mi przez myśl, żeby szukać jakiegoś last minute, ale biorąc pod uwagę, że jeszcze trzy tygodnie wcześniej lansowałam się w Gruzji, chyba nie było mnie na to stać. Postanowiłam zaryzykować. Były chwile, kiedy tego żałowałam. Czytaj dalej „Góry latem? Nie polecam! Refleksje po lipcowym Tour de Slovakia”

Niepozorne Solisko. Spacer w chmurach


Gór nie widać. Dzień zapowiada się byle jak, szaro, mgliście, beznadziejnie. Tylko czekam, aż zacznie padać. Normalnie trafiał by mnie szlag, ale nie dziś. Dziś jest mi naprawdę wszystko jedno. Wszystko, czego oczekuję od wycieczki w góry już było –  dzień wcześniej – pogoda za sto milionów, widokowy opad szczęki, dziesięciogodzinna wyrypa, a na dokładkę wesołe towarzystwo. Ta wycieczka to trochę jak musztarda po obiedzie, zresztą nawet specjalnie nie chce mi się iść na to Solisko, nie wydaje mi się warte zachodu.

Czytaj dalej „Niepozorne Solisko. Spacer w chmurach”