Pireneje for dummies. Jak zorganizować trekking – informacje praktyczne

Bardzo łatwo kupić bilet w Pireneje – kilka kliknięć i rezerwacja ląduje na mailu. Schody zaczynają się, kiedy człowiek próbuje wyjazd i trekking zaplanować ( o moich obawach związanych z wyjazdem przeczytacie TU). Nie ma co ukrywać – ludzie nie jeżdżą masowo w Pireneje, a jeśli nawet  ktoś był – to o tym nie pisze, zdecydowanie nie jest to „top destynacja” polskich blogerów. Poza tym – Pireneje są ogromne, trudno było trafić na relację z małego wycinka, który mnie interesował. Ciężko znaleźć strony po polsku, za to znalazłam multum stron po francusku. Dlatego w ramach wychodzenia ze strefy komfortu, przez kilka miesięcy analizowałam opisy szlaków, strony schronisk i przewoźnikow w języku, którego kompletnie nie znam (!). Jeżeli moje opowieści z Pirenejów Was zainspirowały, też będziecie musieli się z tym zmierzyć. Podczas gdy być może analizujecie stronę Ryanaira, zastanawiając się : jechać czy nie jechać, zebrałam nieco informacji praktycznych. Mam nadzieję, że pomogą Wam w podjęciu decyzji i zaplanowaniu wyjazdu.

Lourdes lotnisko Ryanair
wydaje się, że z lotniska rzut beretem w Pireneje ;-)

Dojazd/ dolot

  • Ryanair – loty z Krakowa do Lourdes dwa razy w tygodniu ( czwartek / niedziela). Bilety od 76 zł za lot w jedną stronę, ale wiadomo, trzeba polować ;-)

Komunikacja publiczna na miejscu:

Łatwo nie jest – zapomnijcie o autobusach typu Szwagropol, które co pół godziny kursują z miasta w góry. Żeby się przedostać w pobliże szlaków, trzeba kilka razy się przesiadać ( pół dnia z głowy). Kolejny problem – do jakiej miejscowośći jechać. Biorąc pod uwagę, że Pireneje ciągną się przez 450 km, jest mnóstwo opcji do wyboru. Jednak kiedy mamy do dyspozycji krótki, tygodniowy urlop, najlepiej wybrać coś „w pobliżu” Lourdes.

  • Saint Lary Soulan – wypasiony kurort narciarski bez zakopiańskiego kiczu – brama do rejonu Neouvielle. Dojazd:   Lourdes- Tarbes( autobus), Tarbes – Lannemezan ( pociąg), tam przesiadamy się na autobus firmy KEOLIS . Inna opcja to bezpośredni autobus z Lourdes do Bareges ( linia 941,rozkład) , wtedy rozpoczynamy eksplorowanie okolicy od północy.
  • Col du Somport – przełęcz na granicy francusko-hiszpańskiej, skąd najszybciej można się dostać do Lacs Ayous. Dojazd : Lourdes- Pau ( pociąg), Pau – Bedous ( pociąg), Bedous-Col du Somport ( autobus)
  • Cauterets – baza wypadowa do Valle du Marcadau, od biedy w okolice Vignemale. Bezpośredni autobus z Lourdes (linia 941, rozkład)
  • Gavarnie – last but not least ;-) Najbardziej popularna miejscowość we francuskich Pirenejach i najbardziej wysunięta na południe spośród tu wymienionych. Jak na ironię – regularny autobus z Lourdes jeździ do 10 września, później zostaje dojazd 941 do Luz Saint Sauveu, a dalej stopem :-) albo pieszo szlakiem GR10 – 24,4 km, 7 h
  • wyszukiwarka pociągi – autobusy :  SNCF – uwaga, pomiędzy Lourdes a Tarbes lepiej przemieszczać się autobusem za 2 €, dlatego nie należy ślepo wierzyć wyszukiwarce ;-), bo zachęca ona do jazdy pociągiem, a tylko tam, gdzie nie ma linii kolejowej proponuje autobus
  • dojazd z lotniska : Maligne – rozłady TU – na załączonym obrazku link do PDF z połączeniami dostosowanymi do lotów Ryanaira
maligne airport bus
kto by pomyślał, że to autobus na lotnisko ;-)
  • na bilety wydałam ok.70€ ( dojazd w góry z Lourdes ok. 18 € w jedną stronę); także – kto ma czas, to może niech lepiej próbuje łapać stopa

Noclegi:

  • namiot – poza parkiem narodowym można się rozbijać w górach, w parku narodowym są pewne restrykcje – między 19 a 9, na jedną noc i pod warunkiem, że znajdujemy się co najmniej godzinę marszu od granicy parku ( tu sprawa dyskusyjna, jak to ocenić:-P)
  • gdyby ktoś chciał biwakować w śpiworze, to filance z mandatem mu raczej nie grożą, góry robią wrażenie bardzo odludnych
  • cabana – schron albo chatka pasterska, gdzie można spać za darmo; nie spałam ale widziałam kilka, ponoć warunki są różne ;-) – fajna opcja jak człwiek chce zaoszczędzić kasę a nie chce mu się targać namiotu
  • schroniska – poza Lourdes tanio nie jest, zwłaszcza jeśli podróżuje się solo, dlatego zmuszona byłam spać w schroniskach w salach wielosobowych ( źle na tym nie wyszłam, bo było przed sezonem i połowę nocy spałam całkiem sama w pokoju). Poza tym – to nie Zakopane, gdzie busik dowozi nas do szlaku, lepiej jednak spać w sercu gór. Wydaje mi się, że nie ma opcji zamówienie noclegu bez wyżywienia,ale z drugiej strony – coś trzeba tam jeść ;-) Kolację podawana jest o określonej porze ( 19-20), wszyscy siedzą przy jednym stole ( super opcja, żeby się zintegrować, o ile nie jest się alienem, który nie mówi po francusku). Warto wiedzieć, że większość schronisk nie funkcjonuje cały rok, często mają obsługę tylko od czerwca do końca września. Kiedy opiekunowie schroniska wracają w dolinę, przeważnie zostaje bezpłatnie udostępniona „część zimowa”. Wiadomo, że chcąc tam nocować trzeba mieć ze sobą ciepły śpiwór i sprzęt do gotowania.

Polecam :

  • Albergue Aysa – schronisko na granicy hiszpańsko-francuskiej ( Col du Somport)j, a jednocześnie na szlaku Camino, 14€ za łóżko, restauracja, śniadanie można zamówić na wcześniejszą godzinę ( zostawią Wam kawę w termosie i jakieś pieczywo); pozozumiewanie się po angielsku utrudnione ;-)
  • Refuge Ayous – warunki dosyć spartańskie, ale za to jakie widoki! Prysznica brak, ale za to można wykąpać się w lodowatym jeziorze. Zapłaciłam 40€ za nocleg z kolacją i śniadaniem, colę i małe piwo. Z ciekawostek – buty trzeba zdjąć w sieni, a plecak zostawić na specjalnej półce, do sypialni można zabrać tylko plastikową zgrabną torebkę z potrzebnymi rzeczami. Ma to sens, bo nie trzeba się przewracać o plecaki w malutkich pokoikach
  • Chalet de l’Ours – położone w Espiaube, oddalonego o jakieś 3 h pieszo z Saint Lary, absolutny hit – 30€ za nocleg w dormie z kolacją ( wino wliczone!), bardzo miła obsługa, pracująca tam pani ( Josie) bezinteresownie i z własnej inicjatywy podwiozła mnie rano na przełęcz ( 2 h do przodu, ale ile zaoszczędzonych sił, tego nikt nie policzy)
  • Refuge l’Oule -dobra baza wypadowa w rejon Lacs Bastan i Neouvielle, czysto i klimatycznie, miałam pokój sama dla siebie – 42€ za nocleg z kolacją i śniadaniem, fajnie się siedzi na tarasie, tylko to piwo za 7€ trochę boli ;-) W środku chata wykończona w drewnie, skojarzyło mi się z hotelem z Twin Peaks ;)
  • w Lourdes spałam w Hôtel Duchesse Anne – malutki, ale czysty pokoik, dość cicho, na dole piekarnia, idealne miejsce, żeby sie doprowadzić do porządku po górskiej wyrypie; Hôtel Croix des Nordistes – nie polecam!

Przydatne linki z noclegami :

Prowiant

  • jak typowy Polak cebulak przywiozłam z Polski pasztet, konserwy, chleb, a nawet rzodkiewki (!), bo bałam się, że w niedzielę we Francji nie znajdę otwartego sklepu spożywczego – faktycznie, na zadupiach sklepu nie ma wcale, w Pau gdzie miałam godzinę przerwy też nadreptałam się z plecakiem w upale, ale sklepu nie było
Ayous Pireneje
lunch made in Poland :-P
  • potem okazało się, że w Lourdes był czynny Carrefour ( centrum, w niedzielę tylko do 13!) ; sklepy tej sieci są też w Vielle Aure i w Saint Lary
  • najbardziej bolał mnie brak wody mineralnej w górach – na wycieczki brałam kranówę ze schroniska ( z jakimś Pluszem dodanym dla smaku), a uzupełniałam wodą z potoka ( zainwestowałam w butelkę z filtrem Lifestraw, dzięki temu nie trzeba targać dużo wody, w Pirenejach francuskich jest dużo strumieni i stawów, podejrzewam, że po hiszpańskiej stronie może być dużo gorzej)

Mapy i przewodniki:

  • korzystałam z map IGN 1:25 000 (do kupienia w Sklepie Podróżnika) i jestem z nich calkowicie zadowolona
  • wersja na komputer – Geoportail; warto też ściągnąć darmową apkę na telefon, przydaje się np. kiedy jest mgła i zupełnie nie wiesz, gdzie jesteś ( nie działa off line, dlatego lepiej wcześniej „pochodzić” po mapie, telefon powinien mapę zapamiętać, a GPS  pokazać położenie nawet bez połączenia z siecią)

    szlak wokół Bastan
    super przydatna mapa
  • opentopomap – mapa on-line
  • przewodnik – dwutomowe Pireneje, Kev Reynolds – ciekawy, ale da się bez niego żyć, kupiłam jak już byłam na etapie zajawienia się na Pireneje, w ramach inspiracji na kolejne wyjazdy ;-)…..
  •  zbiór opowiadań”Wędrowki pirenejskie” – Katarzyny Nizinkiewicz  i jej blog Kocham góry – pozwalają wczuć się w klimat, choć dla mnie to chyba za duży hard – core, bo mam wrażenie, ze autorka preferuje wycieczki w zimnej porze roku

Opisy szlaków: 

  • topo – pyrenees – opisy wycieczek z wieloma zdjęciami, po francusku oczywiście – super strona, polecam!
  •  Grand raid des Pyrenees – wycieczki w rejonie Neouvielle, czasy przejść zaniżone ( albo ja się po prostu wlokłam)
  • Rutas pirineos 
  • warto wiedzieć, że przez Pireneje francuskie prowadzi długodystansowy szlak GR10  – link TU) ( przez hiszpańskie GR11, a po grani  wysokogórski HRP), jest dość dobrze oznaczony ( biało – czerwone oznaczenia) , marzę, żeby kiedyś go przejść. Oprócz tego istnieją warianty GR-ów i cała masa szlaków no name ( bez oznaczeń), czyli po prostu wydeptanych ścieżek, które czasem niestety prowadzą donikąd. Dlatego – dobra mapa to podstawa! Raczej nie można liczyć, że się kogoś zapytamy, albo pójdziemy za tłumem bo ludzi na szlaku przeważnie nie ma
  • GR10 etapy – LINK
  • ciekawe strony po polsku : Pireneje Online i edwardkrzyzak.pl
  • Pireneje na summitpost.org

Moje relacje z wycieczek:

  • wycieczka do schroniska Ayous – LINK
  • pętla w rejonie Lacs de Bastan – LINK
  • okolice Lac d’Aumar – LINK
Lac d'Aumar szlak Pireneje trekking
Lac d’Aumar

Jak się dogadać?

Przed wyjazdem martwiłam się, czy uda się tam jakoś przeżyć bez znajomości francuskiego, bo Francuzi nie słyną raczej z tego, że mówią dobrze i chętnie po angielsku. Jak się domyślacie – dałam radę, choć poza Lourdes mało kto mówił w języku Szekspira. Najlepsze były chyba konwersacje z innymi turystami na szlaku po hiszpańsku typu : „Kali chcieć jeść”. O dziwo – udało się całkiem fajnie dogadać ;-) Myślę, że pomaga nie tylko znajomość hiszpańskiego, ale i łaciny – dziwnym trafem jakoś mi się te dziwne francuskie słowa kojarzyły i w sumie może raz czy dwa odpaliłam apkę ze słownikiem w telefonie. Chyba mam zdolności do języków ;-)

Ile to kosztuje? 

Tygodniowy wyjazd kosztował ok. 2 tys zł ( lot, jedzenie, noclegi). Można dużo taniej jeśli śpi się w namiocie. ( Dla porównania – tyle samo kosztowało 10 dni w Gruzji, więc wychodzi na to, że Francja nie jest taka strasznie droga)


Mam nadzieję, że ten artykuł pomoże Wam zorganizować wyjazd w Pireneje. Jeśli macie jakieś pytania, piszcie, postaram się pomóc. Żeby było jasne – po jednym wyjeździe nie stałam się ekspertem od Pirenejów, ale kiedy sama planowałam wypad, takich właśnie porad, dla nowicjuszy, mi brakowało. Natomiast, jeśli ktoś już był w Pirenejach i uważa, że piszę głupoty, feel free to speak up your mind ;-)

5 uwag do wpisu “Pireneje for dummies. Jak zorganizować trekking – informacje praktyczne

  1. Bardzo przydatny wpis :)

    Może w ramach uzupełnienia pozwolę sobie tylko dodać, że jeżeli ktoś planuje spać pod namiotem i gotować we własnym zakresie – w Lourdes w niedzielę jest czynny do 12:30 jeszcze Leclerc (jakieś 2 km piechotą od dworca), gdzie można kupić gaz do systemu Campingaz (kartusze przebijane i easyClick). Natomiast nigdzie nie udało mi się dostać w niedzielę gazu do systemu Primusa (kartusze nakręcane), sklepy sportowe są pozamykane. Wcześniej robiąc rozeznanie, m.in. w biurze informacji turystycznej (odpisują na maile po angielsku), dowiedziałem się że w niedzielę można go dostać jedynie w dolinach (jest chyba w Gavarnie).

    Idąc tak jak Kasia, z Col du Somport, jest też szansa na kupienie gazu w Candanchu (Supermercado ELBOZO) – odpisują na wiadomości na FB :) Ogólnie rzecz biorąc, zakup kartuszy z gazem Primusa jest problematyczny, natomiast Campingaz powinien być dużo łatwiej dostępny, przynajmniej po stronie francuskiej.

    Polubienie

    1. Cześć Maciek! Tego mi właśnie brakowało (no bo ja nawet się na kartuszach nie znam, co nie znaczy, że kiedyś nie będę potrzebować). Dzięki za info! Może komuś się przyda. Ogólnie, to ten niedzielny Ryanair jest trochę niefortunny :-P Bo wiesz, samolot się spóźni, albo wystąpią inne nieprzewidziane okoliczności i już nie zrobisz ŻADNYCH zakupów. Myślę, że nie ma też problemu z kupieniem gazu w Sain Lary de Soulan, widziałam sklepy sportowe plus dwa Carrefoury. Choć raczej nie w niedzielę….

      Polubienie

      1. No i właśnie problemów z zakupami obawialiśmy się najbardziej, dlatego prawie cały prowiant na tydzień w górach wieźliśmy ze sobą z PL :)

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s